Donald Tusk jest autorytarny, a PO jest partią wodzowską. Kiedy ja do PO przystępowałem, była dużo bardziej pluralistyczna - powiedział Łukasz Gibała, który odszedł z Platformy do Ruchu Palikota. Zapowiedział, że w Ruchu Palikota będzie zajmował koordynowaniem projektów dotyczących deregulacji i ułatwień dla przedsiębiorców.

Oceniając malejącą przewagę koalicji PO-PSL powiedział: Doniesienia, że koalicja się "gibła" są mocno przesadzone. Koalicja jest bardzo stabilna i nie utraci większości. Donald Tusk ma wszystkie atuty w ręku, władzę na każdym szczeblu i niezagrożoną pozycję w partii.

Ostro skrytykował swoją poprzednią partię, mówiąc: Pamiętam entuzjazm w kampanii wyborczą w 2007 roku. A widząc dzisiejszy stosunek wyborców do PO, nie dziwię im się, bo Platforma nie realizuje fundamentalnych postulatów, takich jak idee obywatelskie i wolnorynkowe. W efekcie mają do na pretensje młodzi ludzie, przedsiębiorcy, a w przypadku ACTA widać było, jak traktujemy młodych ludzi – arogancko i bez zrozumienia. Mnie to bolało.

Jako przykład przestrzeni, w której rząd Donalda Tuska zawiódł, podał ranking „Doing Bussiness”, o którym powiedział: w latach 2008-2012 awansowaliśmy o 12 pozycji, z 74 na 62, tylko czy to jest wszystko na co nas stać? Czy nas to zadowala? Mnie nie zadowala.

Zapytany, czy nie zawiedzie wuja, Jarosława Gowina, odpowiedział: Pan minister Gowin wie od dawna, że dzieli nas przepaść w sprawach światopoglądowych. On ma poglądy ultrakonserwatywne, wręcz pisowskie, a ja zawsze byłem zawsze na lewym skrzydle PO. Więc nie sądzę, żeby był zdziwiony, że partia o poglądach tak liberalnych może mi odpowiadać.

Odniósł się do zarzutu, że jego przejście do PO jest „prostytucją polityczną”, o której mówił Janusz Palikot kiedy do PO przechodzili Joanna Kluzik-Rostkowska i Bartosz Arłukowicz. Poseł Gibała mówił: Dostałem się do Sejmu z 19. miejsca, moi wyborcy głosowali na mnie i na mój program. Żeby go realizować musiałem zmienić partię. Nie mam powodu być wdzięczny swojej partii. Arłukowicz przechodził w zamian za posadę ministerialną, a Kluzik-Rostowska w zamian za „jedynkę” na liście.

Powiedział, że nie będzie prowadził rozmów z kolegami ze swojego poprzedniego klubu, aby przeciągnąć ich do partii Janusza Palikota.