Prokuratura Okręgowa w Warszawie wdrożyła postępowanie sprawdzające w kierunku podejrzenia popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych oraz ujawnienia osobie nieuprawnionej informacji stanowiącej tajemnicę postępowania. Ma to związek z artykułem „DNA dla Leppera” zamieszczonym w dniu dzisiejszym w dzienniku „Gazeta Wyborcza”, z którego wynika, że „pięć lat temu Jarosław Kaczyński miał przekazać Andrzejowi Lepperowi kod DNA dziecka bohaterki afery „praca za sex”, nim prokuratura zbadała, czy szef „Samoobrony” jest ojcem dziecka” – powiedziała TVP Info Monika Lewandowska, rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej.

>>>KACZYŃSKI MIAŁ PRZEKAZAĆ LEPPEROWI DNA DZIECKA ANETY KRAWCZYK

Informacja o przekazaniu DNA miała wypłynąć podczas procesu "hakowego" Giertych kontra Kaczyński.

"Gazeta Wyborcza" przytoczyła słowa Wojciecha Wierzejskiego, który 30 stycznia zeznał przed sądem:

Pan Lepper poinformował mnie, że Jarosław Kaczyński dał mu wyniki testów DNA (dziecka Anety Krawczyk), aby sprawdził, czy jest ojcem dziecka. W lutym Janusz Kaczmarek zeznał z kolei, że w sprawie śledztwa dotyczącego seksafery w "Samoobronie" została wydana opinia medyczna i pan Ziobro poprosił mnie o jej kopię, bo będzie chciał z nią zapoznać powoda (Kaczyńskiego). Taką kopię otrzymał ode mnie pan Ziobro, ale nie wiem, czy ją przekazał powodowi. 

Zbigniew Ziobro zaprzeczył tym doniesieniom.

Od tego momentu, jak pisze "GW" Lepper złagodził kurs wobec Kaczyńskiego, a Samoobrona głosowała w interesie PiS bez negocjacji.