To nasz wspólny, polski interes i wsparcie opozycji dla premiera Tuska polepsza sytuację negocjacyjną Polski. Premier powinien grać twardo, a jeżeli będzie trudno to może straszyć wetem - mówił Ryszard Czarnecki w Radiu ZET.

Pytany, czy weto dla unijnego budżetu, o które apelował Jarosław Kaczyński, powinno być ogłoszone już dziś, odpowiedział: Wtedy, kiedy to będzie potrzebne. To zależy od tego, co leży na stole, a tego dziś dokładnie nie wiemy. Te rozmowy się toczą od pierwszej połowy 2011 roku. Przyznał, że weto w negocjacjach budżetowych jest "bronią atomową", którą czasem warto jest postraszyć. 

O tym, by wetować budżet, mówił w weekend szef PiS. Apelował on do Donalda Tuska, by ogłosił, że jeśli Polska nie dostanie obiecywanych 300 mld złotych, zablokuje przyjęcie budżetu unijnego. Taką strategię tłumaczył Ryszard Czarnecki. Przekonywał, że twarde negocjacje się opłacają. Premier Margaret Thatcher w swoim czasie straszyła wręcz, że Wielka Brytania opuści Europejską Wspólnotę Gospodarczą i dostała tzw. "rabat brytyjski", dzięki któremu Wielka Brytania płaci dziś do budżetu UE mniej niż powinna płacić. Właśnie dlatego, że była twarda - mówił eurodeputowany PiS.

Czarnecki odpierał też argument, że sprzeciwiający się większemu, a przez to hojniejszemu dla Polski, budżetowi UE brytyjscy konserwatyści zasiadają w tej samej frakcji co PiS. 11 państw chce zamrożenia lub zmniejszenia budżetu UE. Z tych jedenastu jedno jest rządzone przez brytyjskich Konserwatystów, którzy są w naszej grupie politycznej, a siedem przez partie, które są w jednej frakcji z Platformą Obywatelską i PSL-em - odparował Czarnecki.

Dodał, że w pozostałych trzech krajach władzę sprawują socjaliści. To jest szansa dla Donalda Tuska, żeby te państwa przekonywał. W czasie polskiej prezydencji te kraje nawet o milimetr nie zmieniły zdania, ten czas został stracony - podsumował Ryszard Czarnecki.