- Jestem w stanie udowodnić, że pan Nałęcz myśli przede wszystkim o karierze - powiedział "SE" Robert Kwiatkowski i dodał, że Nałęcz jest jedynym politykiem, który w jednej kampanii prezydenckiej pracował dla dwóch kandydatów niemal równocześnie.

Konflikt obu panów ciągnie się jeszcze od czasów afery Rywina. Wtedy Nałęcz w jednym z wywiadów nazwał Kwiatkowskiego peerelowskim prezesem Radiokomitetu i oskarżył o to, że działał on za kulisami afery Rywina. W procesie, jaki Nałęczowi wytoczył Kwiatkowski, doszło do ugody. Były szef komisji śledczej musiał przeprosić Kwiatkowskiego za swoje słowa.

Na pytanie, czy po procesie panowie mają już naprawione relacje, Kwiatkowski odpowiedział - Tak, ale nie zmieniło to mojego złego zdania o prof. Nałęczu.