- Czy premier musi wmawiać ludziom, że to, co uczynił mój zmarły brat, miało jakikolwiek związek z tym, że on, chcąc płynąć w głównym nurcie, nie zawetował tych fatalnych dla Polski decyzji. Nie chcę się wdawać w szczegóły, ale to nie jest prawda - mówił Jarosław Kaczyński podczas niedzielnego wystąpienia na kongresie partii.

Prezes PiS nawiązał w ten sposób do wcześniejszych słów Donalda Tusk o pakiecie klimatycznym i wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego, które ten nazwał buńczucznym.

Ale Jarosław Kaczyński wskazywał także na zakłamanie władzy. Przekonywał przy tym, że jeśli przyjrzeć się praktyce rządu, to jest miejsce dla tych, którzy o Ojcu Świętym mówią przy użyciu wulgaryzmów czy np. obrażają Armię Krajową.

- Ale czy w ramach tej różnorodności nie ma miejsca dla 2,5 mln Polaków, którzy złożyli podpisy pod wnioskiem, by TV Trwam uzyskała miejsce na Multipleksie? Czy nie ma miejsca dla prawie miliona Polaków, którzy złożyli podpisy pod wnioskiem przeciwko nauczaniu sześciolatków w szkołach? Czy nie ma miejsca dla rodzin smoleńskich? - pytał retorycznie.

- Czy Tusk musi zrzucać swoje winy na zmarłych? Wstyd panie premierze! Trzeba trochę godności - dodał na zakończenie.