Ja nie wypieram się tych sformułowań, które są podane w tygodniku "Wprost", dlatego, że w internecie to przeczytałem. Natomiast kontekst jest szerszy. Myśmy przede wszystkim rozmawiali o sytuacjach, jak mówię, szczególnych, które występują rzadko, w Polsce są bardzo mało prawdopodobne, ale do których kraj musi być przygotowany. Nawiasem mówiąc, te działania, o których dzisiaj mówią, takie emocje, były stosowane w latach 2008 -2009 przez Narodowy Bank Polski. Myśmy wspierali rynek papierów wartościowych, żeby nie dopuścić do załamania się tego rynku i styczności z kryzysem światowym. Po prostu pełna ignorancja. Ludzie nie wiedzą w gruncie rzeczy jakie są mechanizmy działania w warunkach właśnie szczególnych - powiedział w RMF FM Marek Belka.

Dla mnie ważna jest kwestia bezpieczeństwa finansowego kraju i myślę, że na ten temat żeśmy rozmawiali - dodał prezes NBP.

Jego zdaniem podczas rozmowy nikt nie stawiał nikomu warunków.

Tu nikt ani nie prosi ani nie stawia warunków. Przede wszystkim ta rozmowa o kwestiach nadzwyczajnych wynikła trochę przypadkowo dlatego, że podstawową przyczyną odbycia tej rozmowy była chęć poinformowania ministra spraw wewnętrznych przeze mnie o planie modernizacji bankomatów, wreszcie o przetargu na monety w drobnych nominałach. Potem po prostu mieliśmy więcej czasu i rozmawialiśmy o różnych kwestiach - dodał Belka. 

Szef NBP przeprosił za wulgaryzmy, które padły w rozmowie z Bartłomiejem Sienkiewiczem.

Przepraszam za język, bo cóż, jak dwaj mężczyźni rozmawiają te dwie godziny, to przede wszystkim... Padają niekiedy wulgarne słowa, ale i skróty myślowe. Nie uważa się na każde słowo, czasami wymsknie się coś za dużo i w związku z tym wydawało mi się, że po prostu jest to na miejscu - powiedział Belka.

CZYTAJ TAKŻE: Oświadczenie NBP w sprawie afery podsłuchowej: Nagranie zmanipulowane. WIDEO>>>