Bosak i Winnicki przewodniczyli zgromadzeniu przed siedzibą Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Stamtąd, około 250 osób przeszło przez Plac Unii Lubelskiej przed Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Niektórzy z nich przechodzili po ulicy, nielegalnie zakłócając ruch - poinformowała Anna Kędzierzawska z Komendy Stołecznej Policji. Osoby idące prawidłowo chodnikiem, uniemożliwiały jednak interwencję funkcjonariuszy. Część osób przebiegała również na czerwonym świetle. Policja wylegitymowała kilku członków zgromadzenia łamiących przepisy i zawiozła ich na pobliski komisariat. Wśród osób niestosujących się do zaleceń policji byli liderzy Ruchu Narodowego.

Krzysztof Bosak uważa, że spontaniczne zgromadzenie, to słuszna metoda sprzeciwu wobec władz. Z uwagi na dynamiczny rozwój sytuacji w rządzie po aferze taśmowej, było mało czasu na zgłoszenie zgromadzenia. Społeczeństwo musiało się dowiedzieć, że nie ma przyzwolenia na taką bierność premiera - powiedział Bosak.

Oprócz złamania przepisów ruchu drogowego, część narodowców wykrzykiwała wulgarne hasła i była agresywna w stosunku do mundurowych zabezpieczających pochód. Do drobnych starć doszło między innymi przed siedzibą Trybunału Sprawiedliwości.

W sumie do wyjaśnienia funkcjonariusze zatrzymali co najmniej 4 osoby. 

CZYTAJ TAKŻE: Premier Donald Tusk: Bartłomiej Sienkiewicz zostaje w rządzie>>>