Wniosek ma być podyktowany tym, że Piechociński wycofał się z zapowiedzi, że sam odda się pod ocenę rady. - Jeżeli w dzisiejszej rzeczywistości część kolegów chce potęgować zainteresowanie sprawami wewnętrznymi PSL, to ich problem. Mogą to wyrazić w trybie statutowym. Nie będę uczestniczył w scenariuszu, który jest pisany poza PSL-em - powiedział PAP Piechociński.

Z deklaracji, jak mówił, wycofał się, bo "apelowali koledzy z kierownictwa". CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>

Z informacji PAP wynika tymczasem, że podczas niedzielnej narady władz PSL pomysł poddania Piechocińskiego ocenie rady naczelnej może być zrealizowany.

- Złożenie wniosku o odwołanie szefa PSL jest prawdopodobne - powiedział prominentny polityk PSL. Wiceszef klubu PSL Jan Łopata potwierdził: - PSL to partia demokratyczna. Dlatego ktoś może zgłosić wniosek o odwołanie prezesa. 

Według Piotra Zgorzelskiego, Piechociński powinien spełnić swoją zapowiedź dotyczącą poddania się ocenie partii, także "dlatego, że nie widać kolejki chętnych do zastąpienia go na fotelu prezesa".

O tym, nie są jednak pokonani wszyscy ludowcy. Poseł Eugeniusz Kłopotek przyznał, że po poniedziałkowej wypowiedzi zadzwoniło do niego kilku członków rady, który byli "wkurzeni na prezesa". Podkreślił też, że Piechociński powinien zmienić swoich doradców, bo do porażki jego poprzednika Waldemara Pawlaka doprowadzili właśnie jego doradcy.

Sam Piechociński przyznał, że nie obawa się tego, co wydarzy się na razie. Jego zdaniem, nie ma potrzeby robienia testu na posiedzeniu rady, który poprzedzą długie spekulacje, "kto ile ma głosów w PSL".