Do piątku sztab i sam kandydat myśleli o tym, by zakończyć kampanię. Ponieważ jej ostatnia faza była bardzo intensywna, a wyborcze zwycięstwo niepewne, Andrzej Duda nie miał kiedy formalnie zastanawiać się, kto miałby być kim w jego kancelarii. Personalna układanka zacznie się na dniach.

CZYTAJ TAKŻE: Prof. Gliński i poseł Szczerski wśród ewentualnych współpracowników Dudy>>>

Na razie dwie osoby wydają się pewniakami. Za sprawy międzynarodowe miałby odpowiadać Krzysztof Szczerski, obecny poseł PiS, prawnik, doktor habilitowany, specjalista od prawa europejskiego. Szczerski był wiceszefem MSZ, a także współkierował Urzędem Komitetu Integracji Europejskiej. Na razie nie chce rozmawiać z mediami. Drugim kandydatem jest Janusz Wojciechowski. Eurodeputowany PiS, a niegdyś prezes PSL prowadził w kampanii biuro prawne Dudy, otwarte z myślą o wyborcach. Biuro prawne okazało się jednym ze sztabowych pomysłów, który wypalił. Teraz Wojciechowski miałby się zająć sprawami prawnymi w kancelarii nowego prezydenta.

Z punku widzenia Dudy kluczowa funkcja w jego kancelarii to jej szef, a raczej szefowa. Bo wiele wskazuje, że może nią zostać Beata Szydło, wiceprezes PiS i szefowa sztabu wyborczego kandydata. Ta nominacja byłaby naturalna. Duda dziękował jej publicznie podczas wyborczego wieczoru jako współautorce sukcesu. Szydło nie tylko ma za sobą udaną kampanię wyborczą, ale także jest wiceprezesem PiS. Ma zatem zarówno zaufanie prezydenta elekta, jak i prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Dodatkowo jej atutem jest doświadczenie z Sejmu, gdzie jest wiceszefową komisji finansów publicznych.

Minus z punktu widzenia PiS jest jeden: skoro Szydło była szefową zwycięskiego sztabu, to może powinna poprowadzić kolejną kampanię, tym razem parlamentarną? Pod uwagę brany jest na to stanowisko także Jacek Sasin, były wiceszef kancelarii Lecha Kaczyńskiego.

Decyzja o tej nominacji byłaby kluczowa, bo zdecyduje o dalszych personalnych układankach w otoczeniu prezydenta. Istotną decyzją Dudy będzie, na ile zasilić kancelarię politykami Prawa i Sprawiedliwości, a na ile otworzyć się na inne środowiska, np. ekspertów i naukowców.

Do kancelarii może dostać zaproszenie prof. Piotr Gliński, kandydat PiS na premiera, lub ekonomista prof. Jerzy Żyżyński, usłyszeliśmy także o kandydaturze Pawła Szałamachy, obecnego posła PiS, byłego wiceministra skarbu państwa w czasach rządu PiS, a później szefa think tanku Instytut Sobieskiego. Miałby on odpowiadać za kwestie gospodarcze. Kancelaryjne nominacje będą także oznaczały chęć otwarcia na inne środowiska polityczne poza PiS, takie jak Polska Razem Jarosława Gowina czy Solidarna Polska. Któryś z polityków tych ugrupowań może dostać zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego. Pytanie, czy Duda nie będzie chciał się otworzyć w ten sposób na wyborców Pawła Kukiza.

Jest bardzo prawdopodobne, że ze sztabu do kancelarii trafią młodzi ludzie, którzy uczestniczyli w kampanii, np. Adam Kwiatkowski, poseł PiS, może zostać szefem gabinetu prezydenta, Krzysztof Łapiński, zastępca rzecznika PiS, i Sylwester Tułajew, który odpowiadał za kampanię internetową.

Nowy prezydent będzie miał też do obsadzenia Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. W tym kontekście pada nazwisko gen. Romana Polki, ale nie jest to jeszcze przesądzone. – To nie może być ułan, to musi być polityk – mówi polityk PiS. Rosną tu akcje Witolda Waszczykowskiego, byłego wiceszefa MSZ. Za współpracę z samorządem ma odpowiadać Jakub Opara, za sprawy społeczne poseł PiS Małgorzata Sadurska.

Nominacje nowego prezydenta, choć będą jego decyzjami, zostaną wpisane w scenariusz polityczny PiS. Dla partii Jarosława Kaczyńskiego niedzielne wybory to początek powrotu do władzy. Kampanijna strategia marszu w stronę centrum się sprawdziła, dlatego zapewne zostanie utrzymana przy okazji budowania kancelarii.