Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak wskazuje, że prezydentowi-elektowi mogło chodzić między innymi o zmiany w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym, które w tym tygodniu uchwalił Sejm. Jego zdaniem, doszło wtedy do "skoku" na trybunał.

Szef klubu PO Rafał Grupiński odpowiada, że zmiany uchwalone przez koalicję nie oznaczają skoku. Nie wiadomo bowiem ile osób do Trybunału wybierze Platforma.

Tadeusz Cymański ze Zjednoczonej Prawicy uważa, że prezydent tylko pokazał co może nas czekać w wyborach za pół roku. - Platforma już oddała prezydenturę, a jesienią być może będzie musiała oddać władzę - mówił. 

CZYTAJ TAKŻE: Polska podzielona wyborami? "To tylko figury, ale dzięki nim interes się kręci">>>

Henryk Wujec z kancelarii obecnego prezydenta jest zdania, że jego następca nadużył swojej roli, bo rząd i tak zna zasady konstytucji. Podobnie jak Bronisław Komorowski, który już zapowiedział, że nie będzie zgłaszał nowych projektów ustaw do końca swojej kadencji.

Jerzy Wenderlich, wicemarszałek Sejmu z SLD ma mimo to nadzieję, że prezydent-elekt porozumie się z rządem. Przypomniał, że podobnie było między wywodzącym się z lewicy Aleksandrem Kwaśniewskim a centroprawicowym rządem Jerzego Buzka.

Zdaniem eurodeputowanego PSL Jarosława Kalinowskiego, uwaga Andrzeja Dudy była "przestrzelona". - Gdyby tego Andrzej Duda nie powiedział, wykazałby się większą kulturą politycznego - mówił.

Swoje uwagi Andrzej Duda zgłosił podczas uroczystości wręczenia mu uchwały o wyborze na prezydenta. Zapowiedział także swoje zaangażowanie w budowę wspólnoty narodowej i odbudowę zaufania obywateli wobec siebie i władzy. WIĘCEJ NA TEN TEMAT>>>