Na płycie, którą CBA przekazało Prokuratorowi Generalnemu jest 11 nagrań z afery podsłuchowej z lat 2013-2014 - pisze "Gazeta Wyborcza". Wśród podsłuchanych polityków znaleźć można Sławomira Nowaka (ministra transportu), Zbigniewa Rynasiewicza (wiceministra infrastruktury), Włodzimierza Karpińskiego (ministra skarbu), Zdzisława Gawlika (wiceministra skarbu), Krzysztofa Kwiatkowskiego (prezesa NIK), prezesa PZU Andrzeja Klesyka, Lecha Wałęsę, Tomasza Tomczykiewicza (wiceministra gospodarki), Bartosza Arłukowicza (ministra zdrowia), Elżbietę Bieńkowską (wicepremier i minister infrastruktury), Tomasza Misiaka (b. senatora PO), Patrycję Zielińską (prezes Bumaru), Rafała Baniaka (wiceministra skarbu), Wojciecha Balczuna (prezesa PKP Cargo), Waldemara Pawlaka i Władysława Kosiniaka-Kamysza (ministra pracy)

Biuro nie chce ujawnić, skąd dostało te materiały. Jak wynika z informacji "Gazety Wyborczej", CBA ma nagrania od jednego z polskich biznesmenów, który dostał je z kolei od Marka Falenty, oskarżonego przez prokuraturę o zlecanie podsłuchów kelnerom. Jako, że rozmowy dotyczą różnych spraw, to śledczy przypuszczają, że nagrania były wersją demonstracyjną, która miała zachęcić przyszłych nabywców.

Okazuje się też, że oprócz sprawy o nielegalne podsłuchy, śledczy wykorzystali nagrania do rozpoczęcia kilku nowych śledztw. Pierwsze z nich dotyczy wiceministra infrastruktury Zbigniewa Rynasiewicza. Prokuratura chce sprawdzić jego oświadczenia majątkowe, bo polityk bał się, co będzie, jak zobaczą jego oświadczenie po PSL.

Drugie z nich rozpoczęto po odsłuchaniu rozmowy szefowej Bumaru, Patrycji Zielińskiej z Rynasiewiczem. Prokuratorów zainteresował fragment dotyczący Andrzeja W., szefa Instytutu Transportu Samochodowego, który wyleciał jesienią 2013. On zrobił taką rzecz, słuchajcie, jego musiało się zwolnić albo do prokuratury - mówił wiceminister. On sam sobie wypłacał za projekty europejskie, sam ze sobą podpisywał umowy, 400 tys. sobie wziął. I najlepsze, że zapłacił w Warszawie ekspertom, którzy zrobili mu opinię, że tak naprawdę to mógł to sobie wziąć. Mógłby siedzieć, bo sam ze sobą podpisał te umowy, sam sobie zlecił, sam podpisał i sam wypłacił - opisywał "dokonania" szefa ITS. Przyznaje też, że dyrektor go oszukał perfidnie, obiecując poprawę systemu e-kierowca. Mówię mu, no chłopie, weź to, k..., zrób, wpisałem mu datę, ale nie dotrzymał - podsumował Rynasiewicz.

W kolejnej rozmowie, tym razem między Elżbietą Bieńkowską, Włodzimierzem Karpińskim i Zbigniewem Rynasiewiczem pojawiają się informacje o przecieku z akcji CBA w Głównym Inspektoracie Transportu Samochodowego. NA taśmie słychać wtedy "Bartek uprzedził mnie dzień wcześniej, że tam prawdopodobnie będą wchodzić, ale ja mam do tego dość lekki stosunek". Karpiński mocno też krytykuje ratowanie LOT. Były minister skarbu narzeka na utopienie ponad 400 milionów złotych w LOT, by uniknąć bankructwa, które stałoby się samobójstwem politycznym. Nie można dopuścić, by nasze rządy były pod znakiem bankructwa narodowego przewoźnika, więc tak naprawdę nie mamy wyjścia, musimy to dalej ciągnąć, ale wykorzystać tę szansę, by zmusić ich [do naprawdę bolesnych rzeczy - stwierdził.

Ostatnim nagraniem, które zainteresowało śledczych było spotkanie Kwapisza z Tomczykiewiczem, Arłukowiczem i Bieńkowską. Głównym tematem była kontrola NIK wykorzystania pieniędzy z Unii w służbie zdrowia. Bieńkowska tłumaczy, że wykorzysta wyniki kontroli z 2011, by było dobrze. To znaczy wiadomo, że to nie jest prawda, ale co, kto będzie te pieniądze zwracał? Ja wiem, jak jest, kontrole robiliśmy po to, żeby wyszło, że jest dobrze. A jest źle, ale to są setki milionów złotych - stwierdza była wicepremier i minister transportu.

W tej samej rozmowie pojawia się też wątek załatwiania pracy w Brukseli dla jakiejś Diany. Jeden z gości mówi przez telefon: Ty masz od 1 lipca pracę, ale kto ci mówi, żebyś ty chodziła do pracy. Masz etat, a nie to, że masz chodzić do roboty, bo wiesz, to jest różnica. Będziesz tam referentką do spraw różnych, no i tyle, nie będziesz się ruszać, będziesz leżeć.