Śledczy stwierdzili, że byli posłowie PiS nie doprowadzili do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.

Prokuratura wzięła pod lupę podróże byłych posłów tanimi liniami lotniczymi i ich rozliczenia z Kancelarią Sejmu. Badano, czy posłowie wprowadzili Sejm w błąd deklarując, że w podróż służbową udają się samochodem prywatnym, a rozliczając koszty wielu wyjazdów jako ekwiwalent za bilet lotniczy.

Okazało się jednak, że Kancelaria Sejmu sama przyznała byłym już posłom PiS ekwiwalent za bilety lotnicze, niezależnie od tego, jakim środkiem transportu udali się w podróż.

TVN24.pl podaje, iż z akt śledztwa wynika, że Kancelaria nie czuje się pokrzywdzona w tej sprawie. Dodatkowo posłowie zwrócili pobrane kwoty.

Uzasadnienie ws. umorzenia nie jest jeszcze znane. Według tvn24.pl decyzja o umorzeniu śledztwa ma zapaść w najbliższych dniach.

Tzw. "afera madrycka" wybuchła jesienią 2014. "Fakt" doniósł wtedy, że podczas podróży trzech posłów PiS do Madrytu (towarzyszyły im żony) doszło do incydentu na pokładzie samolotu tanich linii. Posłowie pobrali z sejmowej kasy kilkadziesiąt tysięcy złotych zaliczki, zgłaszając wcześniej podróż samochodem.