Przedwczoraj Komisja zdecydowała się na rozpoczęcie procedury dotyczącej kontroli praworządności w Polsce. Bruksela ma zastrzeżenia wobec ostatnich zmian w Trybunale Konstytucyjnym.

Gość radiowej Jedynki mówi, że przyczyną takiej postawy jest między innymi niechęć do polityków konserwatywnych czy prawicowych w Unii Europejskiej, a także uprzedzenia Zachodu wobec Europy Środkowo-Wschodniej i słaba pozycja Polski we Wspólnocie. Gdyby Polska miała bardzo wysoką pozycję w Unii Europejskiej, nawet gdyby w Polsce rzeczywiście działo się coś bardzo złego, nikt by takiego mechanizmu nie wszczynał - podkreślał eurodeputowany.

Przypomniał, że swój Trybunał planuje zlikwidować Luksemburg, a w części krajów Unii taka instytucja w ogóle nie funkcjonuje.

Profesor Krasnodębski dodał, że duża "zasługa" w specjalnym zainteresowaniu Komisji sprawami Polski należy się opozycji. Udało im się przekonać zagranicę, a zwłaszcza Unię Europejską. To jest sukces tych wszystkich dziennikarzy, którzy informowali zagranicznych kolegów, że w Polsce następuje coś w rodzaju instalacji dyktatury - dodał.

Komisja Europejska ma ponownie zająć się sprawą w połowie marca.