Na tegoroczną inaugurację [20 Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena - red.]- jak zwykle - program palce lizać. Beethoven: Fantazja c–moll i IX Symfonia. Na sali honorowi goście, sponsorzy. Mowy przywitalne. Gala. I w pewnym momencie szok - opisuje na swym blogu to, co działo się w Filharmonii Narodowej pisarz i dziennikarz - Jerzy Klechta. Jak twierdzi, ci dystyngowani goście odpowiednio przywitali tego, który dał się już poznać polskiej inteligencji, polskim twórcom teatru, filmu itp. W ogóle dał się poznać od takiej a nie innej strony. Jaśnie panującego pierwszego wicepremiera rządu Pani Szydło, ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Szanownego Pana Profesora Piotra Glińskiego, tego samego, którego jego rodzony brat, świetny zresztą filmowiec ocenił klarownie i brzydko - pisze.

Jak informuje dalej Klechta, ministra przywitano bardzo głośnym buczeniem. Tak głośnym jakby w orkiestrze zabrzmiały wszystkie wielkie trąby, perkusja w najbogatszym zestawie, to był huk armatni - opisuje. Zapewnia też, że widownia, w której znalazł się ostatni sort polskiej inteligencji i melomanów, nie umawiała się wcześniej na wygwizdanie szefa resortu kultury. Jego zdaniem, publiczność w ten sposób zakomunikowała, że nie życzy sobie, aby ktoś taki obrażał swoją obecnością Ludwiga van Beethovena. Autor bloga dodaje też, że na koniec koncertu widownia gromkimi brawami nagrodziła hymn Unii Europejskiej.