- Odeszliśmy od murzyńskości. W ciągu zaledwie czterech miesięcy miałem okazję spotkać się z Sekretarzem Stanu USA, kongresmenami, spotkania miał minister Macierewicz, premier Szydło jedzie z wizytą do Stanów – dowodził też szef MSZ Witold Waszczykowski na antenie TVP Info.

Dopytywany o wizytę polskiego prezydenta na IV Szczycie Bezpieczeństwa Nuklearnego w Waszyngtonie, przekonywał, że sukcesem jest już sam udział Andrzeja Dudy, bo do tej pory nie było tam polskiej delegacji. Dodał przy tym, że "Obama odbędzie spotkanie >>kurtuazyjne<< z Dudą - takie jak ze wszystkimi uczestnikami kongresu - bo na nic innego nie starczy czasu".

- Na takim szczycie dłuższych spotkań bilateralnych nie ma. W trakcie obiadu Obama będzie witał wszystkich. To nie jest żaden afront. Obama nie spotka się też z Merkel i Hollandem. Prezydent USA uznał, że podczas tego szczytu spotka się z przywódcami trzech państw azjatyckich: Chin, Korei Południowej i Japonii – mówił szef MSZ. I podkreślił: - I dlatego apeluję do dziennikarzy: Nie kłamcie. Nie było żadnego umówionego spotkania z Obamą, które zostało odwołane. Dojdzie do spotkania kurtuazyjnego i takie było planowane.

Czy brak spotkania nie oznacza pogorszenia stosunków, dociekał dziennikarz. Waszczykowski zirytowany odpowiedział: - A pan znowu swoje. Do krótkiego spotkania dojdzie, bo na inne nie ma czasu podczas szczytu.