Europoseł PiS zdecydował się pozwać Jarosława Wałęsę, po jego czwartkowych słowach w radiu RMF FM. Wałęsa tłumaczył, dlaczego nie poparł kandydatury Janusza Wojciechowskiego na członka Trybunału Obrachunkowego. – Nie jest jest do końca uczciwy w kwestii wydatkowania pieniędzy PE. Widziałem, że tylko w tym roku musi zwrócić 11 tys. euro. Nie potrafi wyjaśnić nieścisłości finansowych związanych ze swoimi przejazdami – powiedział Wałęsa. Europoseł PiS uznał te słowa za "insynuację". – Parlament Europejski nie ma żadnych zastrzeżeń wobec rozliczeń przeze mnie przedstawionych Wobec powyższego postanowiłem skierować sprawę na drogę sądową – oświadczył Wojciechowski.

Piątkowa "Gazeta Wyborcza" donosi, że w lutym do kasy europarlamentu Wojciechowski wpłacił ponad 11 tysięcy euro tytułem "zwrotów kosztów podróży". - Ale unijne służby finansowe nie wiedzą, co zrobić. "Wyborcza" ma pismo, w którym 11 marca Francisco Estela Burriel z Dyrekcji Generalnej ds. Finansów pisze do Wojciechowskiego, że dostał od niego "autokorektę", ale nie wie, czego konkretnie ma dotyczyć ten zwrot pieniędzy: jakich delegacji, jakich biletów ani jakich dat podróży. Dlatego prosi o dokładną informację, za co zwraca pieniądzeczytamy w "Wyborczej". Wojciechowski nie odpowiedział na pytania gazety w tej sprawie.

Europoseł PiS nadal kandyduje na audytora Trybunału Obrachunkowego. Dotychczas dwa razy przegrał w głosowaniach. Europejscy urzędnicy tłumaczyli, że  nie poprą Wojciechowskiego, bo nie będzie w stanie odciąć się politycznie od swojej partii.