Po godz. 13 przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów rozpoczęła się manifestacja "Jesteśmy i będziemy w Europie", współorganizowana przez Komitet Obrony Demokracji oraz partie opozycyjne: PO, Nowoczesną oraz PSL.  Wzięło w nim też udział m.in. Stowarzyszenie Inicjatywa Polska oraz Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Według szacunków warszawskiego ratusza w marszu wzięło udział 240 tysięcy osób.

Jak zapowiadał lider KOD Mateusz Kijowski, marsz jest po to, by zamanifestować różnorodność, gotowość do dialogu, zgodę wobec najważniejszych wartości - tych, które, według niego, "w tej chwili są stawiane w wątpliwość przez rządzącą partię".

Dziś jesteśmy razem po to, aby powiedzieć, że nie dopuścimy do koszmaru władzy autorytarnej - powiedział rozpoczynając manifestację przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. - Nie pozwolimy na łamanie demokracji, łamanie praworządności, łamanie konstytucji. Nie będzie na to naszej zgody - podkreślił.

Dziś rząd PiS chce zmienić konstytucję, więc pytamy: jakiej chcecie konstytucji, jakiego chcecie ustroju? Czy chcecie takiej konstytucji, w której wpisuje się przewodnią rolę partii? - pytał Schetyna. - Na to nie będzie naszej zgody - mówił.

W opinii Schetyny "odwracanie się od Europy, to jest droga na Wschód".

Nie ma zgody na żelazną kurtynę, na odrzucenie nas od Europy. Jesteśmy i będziemy w Europie - podkreślił.

Rzeczniczka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz mówiła, że Polacy, którzy przyszli na sobotni marsz wierzą, że "miejsce Polski jest w sercu Unii Europejskiej".

Rząd PiS odwraca się plecami od Europy. Nie szanuje europejskich wartości. W naszych największych przyjaciołach widzi naszych największych wrogów - mówiła. - PiS niszczy to, co zbudowaliśmy przez ćwierćwiecze - podkreślała. Zdaniem Gasiuk-Pihowicz przez ostatnie lata w "ekspresie europejskim" Polska zajmowała miejsce w pierwszej klasie, ale "kilka miesięcy rządów PiS spowodowało, że przesiedliśmy się do wagonu towarowego".

Przewodniczący Rady Naczelnej PSL Jarosław Kalinowski podkreślał, że Unia Europejska jest "strefą bezpieczeństwa i rozwoju".

Uświadommy sobie dzisiaj wszyscy, że jesteśmy pierwszym pokoleniem Rzeczypospolitej od tysiąca lat, które nie doświadczyło wojny. To też zasługa Unii Europejskiej. Ta Unia powstała po to, żeby okropieństwa II wojny światowej nigdy się nie powtórzyły - mówił. - Jeżeli chcemy, żeby nasze dzieci i następne pokolenia też mogły realizować swoje aspiracje w spokoju, musimy jako Polska i Polacy wzmacniać jedność Unii Europejskiej, a nie, tak jak to czyni obecny rząd, tę jedność podważając i rozbijając - apelował Kalinowski. - Nie pozwolimy na to - zapewniał.

Prezes ZNP Sławomir Broniarz zaznaczył, ze edukacja "nie może być zawłaszczana przez żadną partię polityczną".

Nie ma dobrej szkoły bez demokratycznego państwa, i nie ma demokratycznego państwa bez dobrej edukacji - przekonywał.

Były prezydent Bronisław Komorowski mówił, że nie mogło go nie być na sobotniej manifestacji, bo "naprawdę wierzy w to, że można razem działać dla Polski".

Głęboko wierzę w to, że zgoda buduje, a niezgoda zawsze Polskę rujnuje - dodał.

Wszyscy doskonalone wiemy, że nie przyszliśmy tutaj tylko i wyłącznie dlatego, że jest nam razem dobrze, tylko dlatego, że w Polsce jest źle - powiedział Komorowski. - Jesteśmy tutaj dzisiaj razem, nie licząc na żadne profity, na żadne stanowiska, na żadne korzyści. Jesteśmy tutaj, bo chcemy walczyć o polską wolność, o polską demokrację, o polskie prawo do dobrego funkcjonowania w Unii Europejskiej - podkreślił. - Jesteśmy razem w imię wielkiej idei, której na imię wolność - podsumował były prezydent.

Po tych wystąpieniach ruszył marsz. Jego uczestnicy mają flagi Polski, Unii Europejskiej oraz KOD. Skandują: "Obronimy demokrację". Marsz sprzed KPRM zmierza na pl. Piłsudskiego Alejami Ujazdowskimi, Nowym Światem, Krakowskim Przedmieściem oraz ul. Królewską.

Oficjalna część marszu zakończyła się na pl. Piłsudskiego ok. godz. 16.

- Nie chcemy jednowładztwa, nie chcemy unifikacji. Siłę Europy i każdego jej narodu chcemy budować na różnorodności i równości, na wzajemnym szacunku, na solidarności i poszanowaniu godności każdego człowieka - zwracał uwagę Kijowski. - Nie chcemy jednego światopoglądu, jednej religii, jednego prezesa. Obronimy demokrację" - zapewniał. "Nie damy się stłamsić, ani poniżyć. Nie damy się podporządkować idei nienawiści i pogardy. Nie damy się podzielić - podsumował lider KOD.

Lider PO Grzegorz Schetyna odniósł się do informacji podanej na twitterze przez wiceprezydenta stolicy Jarosława Jóźwiaka, że w sobotnim marszu udział wzięło nawet 240 tys. osób. - Takiej demonstracji nie było od wielu, wielu lat. To jest największa demonstracja w wolnej Polsce - mówił. - Kończy się nasz dzisiejszy marsz, ale wszystko jest przed nami. Ten marsz będzie trwał, to będzie długi marsz. Ten marsz ma doprowadzić nas do wolnej Polski, do wolnych wyborów, które wygramy i pokonamy państwo PiS - podkreślił. - Nie pozwolimy na podłą zmianę - kontynuował.

Z kolei lider Nowoczesnej Ryszard Petru nawoływał do współpracy partii opozycyjnych. - Jesteśmy w stanie się zjednoczyć, jak przyjdzie do wyborów, żeby wygrać ze złą zmianą. Jesteśmy w stanie stworzyć wspólną koalicję z KOD-em, z Platformą, z lewicą, z PSL-em, żeby wygrać z tą podłą zmianą - mówił.

Na zakończenie oficjalnej części marszu uczestnicy manifestacji odśpiewali hymn Polski. Następnie rozpoczął się koncert zespołu Big Cyc.