Lokalny politycy Prawa i Sprawiedliwości bardzo krytycznie patrzą na inicjatywę postawienia w Sopocie pomnika Władysława Bartoszewskiego. - Pod koniec swojego życia profesor Bartoszewski obrzucał przedstawicieli mojego ugrupowania ciężkimi inwektywami. Jeżeli mamy stawiać pomnik, to komuś takiemu jak Witold Pilecki. Tego rodzaju postaci należy upamiętniać – powiedział Dziennikowi Bałtyckiemu jeden z radnych PiS w mieście.

Zwolennikiem budowy pomnika Bartoszewskiego jest prezydent miasta, Jacek Karnowski. Zdaniem działaczy PiS z Pomorza, taka inicjatywa to "zagrywka polityczna". - Jego ambicją jest polityka ogólnokrajowa. Wszystko, co robi, ma mu zapewnić łatwiejsze wejście do niej – tłumaczy inny radny PiS. Działacze wskazują, też na niechęć prezydenta do partii rządzącej w Polsce.

Sam Karnowski uważa, że Bartoszewski jak mało kto zasługuje na pomnik. – Profesor jest jednym z ostatnich wielkich autorytetów w Polsce – powiedział prezydent gazecie i przypomniał, że Bartoszewski do dawna jest honorowym obywatelem Sopotu.

Karnowski dodał, że w mieście upamiętnieni są już ludzie z różnych stron politycznej barykady. - Lech Kaczyński ma u nas swój park, Maciej Płażyński ma swoje rondo, Arkadiusz Rybicki ma swój skwer. Zrobiliśmy to wszyscy w zgodzie i teraz także apeluję o to, żeby na profesora Bartoszewskiego patrzeć jako na autorytet, a nie przez pryzmat polityki – powiedział prezydent miasta.