Zdaniem Rzeplińskiego w Polsce nie mamy do czynienia z dyktaturą, ale "0demokracją Kiepskich". – Rzeczywistość przelała nam się z ekranu do real. Główni aktorzy tego kiepskiego przedstawienia robią to, co chcą, według zasady: jak to nie można, skoro można? – powiedział w wywiadzie dla "Newsweeka" odchodzący prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Jak zaznaczył, sytuacja w kraju nie ma wiele wspólnego z rządami prawa. – Dzisiejsza władz to ten palec, który dość często oglądamy w telewizji, pokazujący premierowi, marszałkowi i innym, co moją robić. (…) – podkreślił na łamach tygodnika Rzepliński.

Zdaniem prezesa Trybunału Konstytucyjnego, w Polsce niepokojąco rośnie rola prokuratury, szczególnie "w sprawach kwalifikowanych jako istotne dla interesów państwa, czyli np.: dymisji członka zarządu ważnej spółki skarbu państwa". – Jeśli Centralny Ośrodek Dyspozycji Politycznej uzna, że należy go skrzywdzić i nagrodzić kogoś swojego, to zapewne znajdą się prokuratorzy gotowi w grillowanym śledztwie zmieszać osiągnięcia menadżerskie tego człowieka z błotem – ocenił w "Newsweeku" Rzepliński.

Według profesora Rzeplińskiego, w przeszłości Polska była stawiana za wzór demokracji dla innych krajów. – W maju tego roku na międzynarodowej konferencji sędziów w Waszyngtonie wietnamscy sędziowie powiedzieli mi: Byliście dla nas latarnią morską. Tylko ten, kto wie, jak długa i poszarpaną linię brzegową ma Wietnam, rozumie, co znaczy być dla Wietnamczyka latarnią morską – powiedział prezes Trybunału Konstytucyjnego.