Julia Przyłębska została wybrana niezgodnie z konstytucją, niezgodnie z ustawą, która była w tym obszarze oczywiście niekonstytucyjna. Bo w przypadku wakatu na urzędzie prezesa Trybunału, automatycznie wynika to wprost z konstytucji, chyba, że jakiś prawnik się kompromituje i napisze taką opinię, tę funkcję pełni urzędujący wiceprezes TK - powiedział prof. Andrzej Rzepliński w "Faktach po Faktach" w TVN24.

Dlatego zdaniem Rzeplińskiego "dla każdego prawnika w Europie jest oczywiste, że urzędującym prezesem Trybunału personalnie obecnie jest pan prof. Biernat".

A kim w takim razie jest Julia Przyłębska?

Jest tą panią, która najpierw była (przez jeden) dzień komisarzem politycznym Trybunału, a potem uzurpatorem tej funkcji - stwierdził były prezes TK.

Rzepliński: Jeśli on używa takich pojęć, to ja też będę - to jest zdrada państwa

Były prezes TK był m.in pytany o ostatni wniosek Prokuratora Generalnego do TK ws. wyboru przez Sejm 3 sędziów w 2010 roku. Według Zbigniewa Ziobry naruszono wówczas zasadę indywidualnego wyboru każdego w kandydatów.

Było oczywiste, że każdy z tych trzech sędziów został indywidualnie w głosowaniu wybrany przez Sejm. A wspólnie uchwałą jeszcze Sejm jakby potwierdził swój wybór tych trzech już wybranych przez siebie sędziów, bo to była kwestia formalna. Głosowanie nie było na wszystkich naraz, Sejm głosował na każdego, wybierano indywidualnie większością głosów, każdego z tych trzech kandydatów na urząd wakujący sędziego TK - ocenił.

Zdaniem Rzeplińskiego Trybunał jednak natychmiast wnioskiem Ziobry się zajmie. Przy tej okazji mocno dostało się prezesowi PiS. Padły słowa o zdradzie...

Trybunał zrobi to i to błyskawicznie (o możliwości oceniania uchwał przez TK - przyp. red.) To element dalszego doskonalenia "orbanizmu" w Polsce. Skoro przez 12 miesięcy, może trochę dłużej, był ćwiczony eksperyment uznawania bądź nieuznawania wyroków przez urząd prezesa Rady Ministrów. Skoro wtedy były wybierane wyroki które uznajemy, których nie uznajemy, co było elementem destrukcji państwa, zdrady państwa, jak on używa takich pojęć, ten który rządzi Polską, to ja też będę używał takich pojęć.

To jest zdrada państwa. Zaczął to jeszcze za czasów prezydentury Komorowskiego, kiedy raczył nie przychodzić na posiedzenie RBN. Szef największej partii opozycyjnej lekceważy tak istotny organ? Już wtedy był Majdan przecież, już się wokół Polski źle działo. To dla mnie był element zdrady państwa. Nikt nie może się uchylać od obowiązków, które bierze na siebie, jak w tym przypadku szef największej partii - powiedział były prezes Trybunału Konstytucyjnego.

"To jest dla mnie realna Targowica..."

Mamy kontrrewolucję czyli mamy ostry marsz w kierunku samodzierżawia władzy jednostki, cofamy się przed Konstytucję 3 maja, która wyraźnie wprowadziła trójpodział władzy. Wyraźnie w rozdziale o sądownictwie ówcześni twórcy naszej konstytucji napisali, że to ma być władza niezawisła i odrębna, a tego już nie ma. To jest bolszewizacja struktur państwa, w kierunku władzy jednostki, bez odrębnej władzy sądowniczej, a ta władza, która będzie, to będzie zastraszona, bo straszy się sędziów, straszy się posłów kryminałem - powiedział Rzepliński. 

To jest dla mnie realna Targowica, to jest Targowica, bo to jest parcie na Wschód, tak jak wtedy zdrajcy parli na Wschód pod parasol rosyjski. Oczywiście, że większość zdrajców chciała niezależnej Polski, ale w pełni zunifikowanej jeżeli chodzi o system sprawowania rządu z rosyjskim. Ja obserwuje, że my cofnęliśmy się już poza to, co zostało przyjęte 3 maja 1791 roku i dziarsko przemy w tym kierunku - dodał.