Czarnecki w TVP Info przyznał, że podczas rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z kanclerz Niemiec Angelą Merkel nie było ustaleń dotyczących kandydatów na szefa Rady Europejskiej. Według niego nie było również promowania ani upierania się przy kandydaturze Tuska.

Eurodeputowany przyznał, że w zeszłym roku kanclerz Angela Merkel zdecydowała się wstępnie na poparcie kandydata socjalistów. - W zeszłym roku propozycja była zupełnie inna. Pod koniec zeszłego roku, jesienią pani kanclerz Merkel, co było elementem pewnego szerszego układu politycznego z socjalistami niemieckimi, zdecydowała się wstępnie na poparcie (kandydatury) na szefa Rady Europejskiej, kosztem Donalda Tuska, Wernera Faymanna - dwukrotnego Kanclerza Austrii, socjalisty  - powiedział Czarnecki.

Dodał, że "w sytuacji, w której Martin Schultz powrócił do Niemiec, stał się kandydatem na kanclerza, pani kanclerz Merkel uznała, że chcąc być po raz czwarty kanclerzem Niemiec nie może pozwolić sobie na poparcie socjalisty na szefa Rady Europejskiej, ponieważ to by jej zaszkodziło w wyborach wewnętrznych w Niemczech".