"Szokujące sposoby" na podniesienie frekwencji na marszu organizowanym przez Platformę Obywatelską 6 maja w Warszawie dziennikarze portalu ujawnili w wieczornym tekście, w którym cytowana jest m.in. korespondencja mailowa, jaką z dyrektorami szkół prowadzą władze małopolskiego Podegrodzia.

Według portalu, w liście do rodziców i nauczycieli władze gminy zapraszają na marsz 6 maja w Warszawie i gwarantują darmowy transport dla chętnych. - To forma wywierania presji na szkoły, by te prowadziły agitacje polityczną - twierdzi poseł Prawa i Sprawiedliwości Józef Leśniak, który ujawnił skandal - czytamy na portalu.

Jak wynika z informacji wPolityce.pl, mail datowany jest na 28 kwietnia i został rozesłany do wszystkich dyrektorów szkół w małopolskiej gminy Podegrodzie. - W mailu, wysłanym do kilkunastu szkół i przedszkoli (...) czytamy o tym, że gmina zaprasza rodziców i nauczycieli do uczestnictwa w sobotnim marszu, a w razie potrzeby zapewnia stosowny transport do oddalonej 400 km od Podegrodzia Warszawy. Z listu wynika więc, że transport zapewnia gmina, która opłaca go z pieniędzy publicznych - zaznaczają dziennikarze portalu.

Cytowany przez portal poseł Leśniak określa mail agitujący za uczestnictwem w politycznej demonstracji w Warszawie "skandalem i patologią".

- Angażowanie się władz gminy w polityczną walkę prowadzoną przez dzisiejszą +totalną opozycję+, jaką określa się Platforma Obywatelska, jest zaprzeczeniem idei powstania samorządów. (...) Sytuację, kiedy gmina przyłącza się do współorganizowania manifestacji antyrządowych w Warszawie poprzez organizowanie bezpłatnego transportu spod Nowego Sącza do Warszawy, można bez wątpienia nazwać głęboką patologią życia publicznego i nadużyciem w wydawaniu środków publicznych na cele partyjne - alarmuje poseł Leśniak.

Mocna odpowiedź

- To bzdura. Owszem, przyjeżdżają nauczyciele i to organizuje Związek Nauczycielstwa Polskiego, oni też są naszym miłym gościem na tej demonstracji. (...) Nie traktujmy poważnie tego typu doniesień - powiedział wiceszef PO Tomasz Siemoniak.

Zwrócił uwagę, że budżety samorządów są kontrolowane przez radnych. - To są nawet niezbyt przemyślane zarzuty, bo one się kupy nie trzymają - ocenił Siemoniak.