- Prawo łaski, jako uprawnienie prezydenta RP określone w konstytucji, może być realizowane wyłącznie wobec osób, których winę stwierdzono prawomocnym wyrokiem sądu (osób skazanych) - głosi uchwała SN.

- Zastosowanie prawa łaski przed datą prawomocności wyroku nie wywołuje skutków procesowych - wskazał ponadto SN w tej uchwale.

Sędzia Sądu Najwyższego Jarosław Matras, uzasadniając odpowiedź na pytanie prawne, stwierdził, że akt łaski nie jest okolicznością, której nie można kwestionować w kasacji. Zdaniem SN w określonych przypadkach możliwe jest wniesienie kasacji na niekorzyść oskarżonych, nawet jeśli zostało zastosowane prawo łaski.

Przewodniczący składu orzekającego sędzia SN Jarosław Matras w pierwszej części uzasadnienia uchwały skupił się na art. 529 Kodeksu postępowania karnego. Mówi on, że wniesieniu i rozpoznaniu kasacji na korzyść oskarżonego nie stoi na przeszkodzie wykonanie kary, zatarcie skazania, akt łaski ani też okoliczność wyłączająca ściganie lub uzasadniająca zawieszenie postępowania.

- W doktrynie ugruntowane jest już stanowisko, że ten przepis ma jednocześnie inną normę, odczytywaną a contrario. Treść tej normy jest taka, że jeżeli na korzyść można wnieść kasację, np. przy przedawnieniu karalności, zatarciu skazania czy akcie łaski, to nie można wnieść i rozpoznać kasacji na niekorzyść - powiedział Matras.

Argumentował, że istnieją sytuacje, gdy na etapie prawomocnego orzeczenia sądu dojdzie do zastosowania którejś przesłanek z art. 529 Kpk i dojdzie do umorzenia postępowania. - Czy to oznacza, że prokurator nie może wnieść kasacji na niekorzyść, kwestionując właśnie tę przesłankę, która spowodowała umorzenie postępowania? To byłby zapewne przez nikogo nieakceptowany stan rzeczy - powiedział sędzia. Stąd wniosek, że art. 529 Kpk stanowi blokadę dla wnoszenia i rozpoznawania kasacji na niekorzyść oskarżonego, ale tylko w takim układzie, w którym autor kasacji podnosi zarzut rażącego naruszenia prawa, ale innego prawa niż te przesłanki wymienione w art. 529.

- Art. 529, odczytywany w sposób właściwy, nie stanowi naszym zdaniem blokady dla wniesienia i rozpoznawania kasacji, jeżeli jej autor kwestionuje okoliczność wymienioną w art. 529 - powiedział Matras.

Akt łaski - podkreślił sędzia - jest od strony formalnej tak samo ujęty w art. 529 Kpk jak pozostałe przesłanki. - Skoro ustawa nie różnicuje nam tych przesłanek w postaci przedawnienia karalności, wyłączenia ścigania czy też aktu łaski, to nie możemy powiedzieć, że ten akt łaski to jest inna okoliczność spoza katalogu procesowego, której akurat nie można kwestionować w kasacji. Tego na gruncie art. 529 się powiedzieć nie da - podkreślił sędzia.

Nie wytrzymuje krytyki i tu absolutnie nie możemy się zgodzić, że prezydent w ramach własnych kompetencji z art. 139 konstytucji ma takie uprawnienia, że wkroczy w obszar wymiaru sprawiedliwości, bo przepisy konstytucji mu na to nie zezwalają" - zaznaczył w uzasadnieniu uchwały sędzia SN Jarosław Matras.

Jak podkreślił dopóki nie ma innych zapisów konstytucji prezydent nie może wkroczyć w obszar wymiaru sprawiedliwości, bo wtedy to już nie mamy wymiaru sprawiedliwości, to jest taka konsekwencja.

Wskazał, że SN zastanawiał się, czy można wydać akt łaski wobec osoby, której prawo gwarantuje status osoby niewinnej. Na czym ma polegać przebaczenie i puszczenie w niepamięć i czego - czynu, co do którego sprawca jest objęty domniemaniem niewinności? Nie ma pozytywnej odpowiedzi na takie pytanie - powiedział sędzia Matras.

Po prawomocnym wyroku zasada domniemania (niewinności - PAP) upada. Jest prawomocny wyrok i prezydent może, jeśli jest taka jego wola, stosować prawo łaski w jakiejkolwiek chce formule odpowiednio dostosowanej do wyroku (...) wówczas on nie ingeruje w wymiar sprawiedliwości, bo wymiar sprawiedliwości już nastąpił - podkreślił sędzia Matras. Dodał, że wymiar sprawiedliwości jest bowiem rozstrzygnięciem sprawy, czyli zamknięciem prawomocnym sprawy

Sędzia SN Jarosław Matras, uzasadniając odpowiedź na pytanie prawne, związane z ułaskawieniem w 2015 r. przez prezydenta Andrzeja Dudę Mariusza Kamińskiego i innych b. szefów CBA, część argumentacji poświęcił na rozważania, jak od strony procesowej rozumieć podpisany przez prezydenta akt łaski.

Jeżeli nawet byśmy dopuścili sytuację, że jest to akt łaski, który nie może w tej chwili wywołać żadnych skutków do czasu wydania prawomocnego orzeczenia, to musielibyśmy się przy pewnej formule zgodzić na to, że ten akt łaski funkcjonuje pod warunkiem zawieszającym, tzn. że on jest, ale zaktualizuje się jego treść dopiero po prawomocnym wyroku. Na taką optykę nie możemy się zgodzić z powodu tego, jak wykłada się norma artykułu 178 ust. 1 (konstytucji - PAP) w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego. W orzecznictwie TK przyjmuje się bowiem, że nie można nawet pośrednio wpływać na sądy na etapie, kiedy sprawa jest rozpoznawana – argumentował sędzia.

Art. 178 ust. 1 konstytucji mówi, że sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko konstytucji oraz ustawom.Jeżeli byśmy założyli hipotetycznie, że akt łaski podpisany przez prezydenta, który jest w istocie nie mieści się w zakresie kompetencji głowy państwa w art. 139 (konstytucji), bo przekracza jego zakres, on będzie funkcjonował w zawieszeniu aż się proces skończy, to oznaczałoby, że akt łaski jest zależny od decyzji sądu. Ale nie wiadomo kiedy sąd proces skończy, może postępowanie karne zawiesić. To nie jest chyba coś, co by odpowiadało kształtowi ustrojowemu i zasadzie, że jest to akt łaski, który wywołuje skutek - tłumaczył sędzia.

Z drugiej strony - argumentował Matras - istnienie takiego aktu łaski to efekt mrożący dla sędziego, który będzie sądził proces, wiedząc, że i tak akt łaski będzie zastosowany i w gruncie rzeczy, czy wyda takie rozstrzygnięcie czy inne, to nie ma to większego znaczenia. Ponadto on (akt łaski – PAP) został wydany z przekroczeniem normy kompetencyjnej. On się w tej normie z art. 139 (konstytucji) nie mieści. Zatem on nie wywołuje żadnych skutków procesowych. Wydanie prawomocnego wyroku skazującego jest warunkiem sine qua non do tego, aby później był wydany akt łaski - zakończył uzasadnienie uchwały sędzia Matras.

"Aktu łaski prezydenta nie ma"

W świetle uchwały Sądu Najwyższego, aktu łaski prezydenta ws. b. szefów CBA nie ma – powiedział rzecznik SN sędzia Michał Laskowski. Jego zdaniem, ich proces wróci do etapu odwoławczego od skazującego wyroku sądu I instancji. Laskowski nazwał uchwałę "odważną". Powiedział, że wiąże ona skład trzech sędziów SN, którzy badają kasacje na niekorzyść całej czwórki. "Wydaje mi się, że sąd je uwzględni" - dodał.

Pytany, czy oznacza to, że cała sprawa wróci do etapu, w którym została "przerwana" aktem łaski, czyli do Sądu Okręgowego w Warszawie, sędzia Laskowski odparł: Tak można wstępnie powiedzieć w świetle uchwały. Obrońcy Mariusza Kamińskiego i pozostałych opuścili SN bez wypowiedzi dla mediów.

Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych (m.in. rodziny Andrzeja Leppera) mec. Ryszard Lubas mówił, że przypuszcza, iż sprawa trafi do ponownego rozpoznania w Sądzie Okręgowym w Warszawie, gdyż skarżył on właśnie wyrok SO o umorzeniu sprawy wobec aktu łaski. On już nie istnieje w sensie procesowym - powiedział adwokat.

Podkreślił, że uznani za winnych w I instancji "nadal korzystają z domniemania niewinności i mają pełne możliwości obrony przed sądem II instancji". Przypomniał, że odwołali się oni do SO od wyroku I instacji (wtedy zostali ułaskawieni - PAP).

Pierwsza taka sprawa

Istotą pytania była kwestia, czy na mocy art. 139 konstytucji o prawie łaski prezydent RP może ułaskawiać także osoby skazane nieprawomocnie, a jeżeli nie - czy SN może badać kasacje na niekorzyść takich osób.

Pytanie - zadane w lutym przez trzech sędziów SN, badających kasacje złożone na niekorzyść całej czwórki przez pełnomocników oskarżycieli posiłkowych - brzmiało: czy art. 139 konstytucji obejmuje też normę kompetencyjną do "abolicji indywidualnej" (odstąpienia od ścigania danej osoby - PAP). "W przypadku negatywnej odpowiedzi na pytanie pierwsze: jakie skutki wywołuje przekroczenie powyższego zakresu normowania dla dalszego toku postępowania karnego?" - głosi pytanie.

Prok. Zbigniew Siejbik mówił przed SN, że prezydent ma prawo do "abolicji indywidualnej", wobec czego wniósł o nieudzielenie odpowiedzi na drugie pytanie. Powiedział, że nie można stosować interpretacji rozszerzającej art. 139 konstytucji. „Nie można w sposób domniemany ograniczać prawa prezydenta” - mówił, wskazując że nie ma orzecznictwa sądów ani Trybunału Konstytucyjnego w całej kwestii. Według prokuratora, sprawa wkracza w domenę konstytucyjną, a nie dotyczy tylko prawa karnego.

Jeden z obrońców ze sprawy Kamińskiego mec. Michał Zuchmantowicz wniósł by SN odmówił odpowiedzi na pytanie, a gdyby jednak miał odpowiedzieć, to adwokat poparł stanowisko prokuratury. Adwokat dowodził, że SN nie może badać kasacji na niekorzyść osób ułaskawionych - jak jest w tym przypadku - wobec czego poszerzony skład SN nie powinien w ogóle się wypowiadać co do tego pytania prawnego.

Także inny obrońca Kamińskiego mec. Andrzej Wąsowski oświadczył, że SN powinien odmówić uchwały. Takie wnioski złożyli też pozostali obrońcy pozostałych oskarżonych w tamtym procesie.

Obrońcy podkreślali, że SN nie może rozstrzygać kolizji norm konstytucyjnych. Dowodzili, że wydając decyzję o ułaskawieniu, prezydent nie uczestniczy w wymiarze sprawiedliwości i nie stwierdza winy czy braku winy danej osoby. Przypominali, że konstytucja zabrania prezydentowi ułaskawiania jedynie osób skazanych przez Trybunał Stanu. - Inne ograniczenia prezydenta nie mogą być domniemywane - podkreślali obrońcy.

Jeden z obrońców pozostałych oskarżonych wniósł by SN udzielił odpowiedzi, że prezydent może stosować "abolicję indywidualną".

Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych (m.in. rodziny Andrzeja Leppera) mec. Ryszard Lubas mówił, że prezydent nie ma prawa do "abolicji indywidualnej". - To nie była "abolicja indywidualna", ale grupowa, bo wobec czterech osób- ironizował adwokat.

Pełnomocnik Andrzeja K. (jednego z oskarżonych o płatną protekcję przy „odrolnieniu” ziemi podczas afery gruntowej - PAP) mówił, że w polskim prawie nie istnieje instytucja „osoby nieprawomocnie winnej”. Wniósł o uznanie, że prezydentowi nie przysługuje prawo „abolicji indywidualnej”, a takie ułaskawienie nie ma znaczenia dla dalszego toku postępowania karnego.

Za co sazany został Mariusz Kamiński?

W marcu 2015 r. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście skazał w I instancji Mariusza Kamińskiego (b. szefa CBA, obecnie ministra koordynatora służb specjalnych) i Macieja Wąsika (zastępcę Kamińskiego w CBA; obecnie zastępcę ministra) na trzy lata więzienia, m.in. za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania operacyjne CBA. Na kary po dwa i pół roku skazano dwóch innych b. członków kierownictwa CBA.

Skazani odwołali się. Zanim sąd zbadał ich apelację, w listopadzie 2015 r. prezydent Duda ułaskawił ich, umarzając postępowanie sądowe. - Postanowiłem uwolnić wymiar sprawiedliwości od sprawy Mariusza Kamińskiego, która zawsze byłaby postrzegana jako polityczna - mówił prezydent (PRZYPOMNIJ SOBIE TĘ WYPOWIEDŹ >>>)

Był to precedens - nigdy wcześniej prezydent nie ułaskawił nikogo przed prawomocnym wyrokiem sądu. "Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu" - głosi art. 139 konstytucji.