Według relacji jednego ze źródeł PAP żaden z przedstawicieli państw członkowskich nie zareagował na ten wniosek. Jeszcze w maju ustalono, że KE ponownie przedstawi tę sprawę Radzie UE, czyli przedstawicielom państw członkowskich.

Wiceszef Komisji Frans Timmermans w ubiegłym tygodniu zapowiadał, że wkrótce zwróci się do przedstawicieli europejskich rządów o dyskusję na temat Polski. Pierwsza z nich odbyła się w połowie maja. Wiceszef Komisji poinformował też, że Komisja jest bliska uruchomienia art. 7. traktatu o UE, ale decyzję uzależnia od reform w sądownictwie i sytuacji sędziów Sądu Najwyższego. Bruksela czeka więc na propozycję prezydenta Andrzeja Dudy.

Artykuł 7 wprawdzie przewiduje sankcje, ale na razie mówi się jedynie o pierwszym jego etapie. Chodzi o wysłanie wniosku do unijnych rządów, o stwierdzenie "zagrożenia dla praworządności". Do jego zatwierdzenia potrzebna jest zgoda kwalifikowanej większości krajów. Natomiast do zastosowania sankcji potrzebna jest jednomyślna zgoda wszystkich krajów. Węgry zapowiedziały już, że takiego wniosku nie poprą.