Myślę, że niektórzy krytycy prezydenta z obozu rządzącego powinni w swoich wypowiedziach zachowywać jednak większą wstrzemięźliwość. Oczywiście, można mówić, że działanie prezydenta prowadzi do pewnego opóźnienia niewątpliwie pilnie potrzebnej reformy. Jednak jeśli parlament przygotuje w odpowiednim tempie ustawę, to ta reforma nie jest zagrożona – mówi w rozmowie z "Super Expressem" były premier, Jan Olszewski. Dodaje też, że jego zdaniem, pomysły prezydenta nie blokują realnych reform.

Przypomina on też, że prezydenta krytykowali głównie stronnicy Zbigniewa Ziobry. Zaważyły tu chyba jednak kwestie ambicjonalne i zbyt mocne przywiązanie do pierwszego, zawetowanego projektu ustawy - ocenia.

Wzywa też do spokoju prawicowych publicystów, ostro atakujących prezydenta. Jestem przeciwnikiem używania w sprawach zasadniczych emocjonalnego języka, popadania w postawy skrajne. Te głosy mogą być oczywiście ilustracją osobowości tych publicystów. Ja jednak uważam, że są najlepszą ilustracją ich zawodowego warsztatu - tłumaczy tabloidowi.

Ostrzega także przed tym, by spór wobec reformy sądownictwa nie doprowadził do rozłamu na prawicy. Podział w obozie dobrej zmiany byłby powtórzeniem - oczywiście w innej skali - podziałów prawicy z lat 90. A już podział dokonany świadomie byłby taktyką samobójczą, dokładnie taką, jaką stosuje totalna opozycja - twierdzi Olszewski.

Były premier skomentował również spór na linii szef MON - BBN. Przypomina, ze w Biurze był człowiek, który wywodzili się z dawnych służb i być może, jest więcej tam takich ludzi którym zależy na zdyskredytowaniu Antoniego Macierewicza. Wzywa więc zarówno prezydenta, jak i ministra obrony, by dokładnie przyjrzeli się sprawie. Nie wyklucza bowiem, że za rozdmuchaniem konfliktu mogły stać pewne czynniki zagraniczne.