W zamieszczonym w piątek na Facebooku długim wpisie Rafał Trzaskowski sam przypomina hejterom za co go nienawidzić. Kandydat na prezydenta z ramienia PO pisze nie tylko o swoim pochodzeniu, ale również o rodzinie. Przyznaje też, że zdarzało mu się stać pod kamienicą i palić marihuanę.

"Polityczne winy znacie. Czas na prywatne. Nazywam się Rafał Trzaskowski. Pra-pra dziad i dziad służyli pod obcym dowództwem - Napoleona i Cesarza Józefa (co przesądza o moich powiązaniach z obcymi mocarstwami). Pradziad zrzucił habit Jezuity (zaprzaniec jeden) i zakładał pierwsze żeńskie gimnazja w Galicji (czyli, umówmy się, był dziewiętnastowiecznym genderowcem). Jego stryj w powstaniu listopadowym, jako podchorąży, atakował Belweder (nieudacznik - wypuścił z rąk Wielkiego Księcia - przypadek?). Brat pradziada zginął w powstaniu styczniowym. Dziadek był w sędziowskiej klice. Ojciec grał niepolską muzykę - muzykę dżazowską, w którą często wplatał motywy polskiej muzyki ludowej (jawna profanacja), jeździł też po świecie - często, przyznaję, do Niemiec, gdzie, o zgrozo, miał przyjaciół" - czytamy.

Trzaskowski zdradza, że ojciec przyjaźnił się z "najgorszym, artystycznym sortem" jak Hłasko i Tyrmand, a dziadek ze strony matki był hipsterskim antykwariuszem, babcia natomiast kochała Piłsudskiego i nauczyła go, że "Marszałek był tylko jeden". Kandydat na prezydenta Warszawy pisze też o swoim dzieciństwie i młodości. Tu puszcza oko w stronę Patryka Jakiego i wspomina, że też stał pod kamienicą a w młodości przeklinał, pijał tanie wina i z rzadka palił zioło oraz bywał "niegrzeczny".

Parę słów we wpisie poświęca także swoim przyjaciołom. "Kumplowałem się z dzieciakami opozycjonistów (ach - Gosia Wende), ale z paru resortowcami też (mój przyjaciel Lech Dobroczyński, jest wnukiem Kliszki). Od dziecka przyjaźnie się z Michałem Żebrowskim (przepraszam)".

Przyznaje również, że w pierwszych wyborach, w jakich głosował oddał głos na Lecha Wałęsę, a na stypendiach był za pieniądze amerykańskie, polskie i unijne. "Na Oxfordzie byłem na stypendium (tamdaradam!) SOROSA". Zdradza też, że jego średnio grzecznej córce nie podoba się ani Kaczyński, ani Putin, a 8-letni syn nie chce chodzić na religię. "Gówniarz woli pływać" – pisze.