- Rada zwraca się do Prezesa Rady Ministrów o wskazanie sądów, w których miały mieć miejsce opisane przez niego czyny i deklaruje, że zarządzi przeprowadzenie lustracji pracy tych sądów - głosi stanowisko KRS.

Rada odniosła się do wypowiedzi Morawieckiego na temat polskiego wymiaru sprawiedliwości zamieszczonych w artykule opublikowanym w zeszłym tygodniu na portalu tygodnika "Washington Examiner".

W artykule tym premier Morawiecki napisał, że polski wymiar sprawiedliwości jest "głęboko wadliwy" oraz "sprzyja nepotyzmowi i korupcji". Dodał, że rząd PiS został wybrany, by go naprawić. Według premiera, "żaden demokratyczny naród nie może długo akceptować, by któraś z gałęzi władzy była niezależna od systemu kontroli i równowagi oraz odpowiedzialności publicznej". Zdaniem szefa rządu "taki jest obecnie status polskiego wymiaru sprawiedliwości".

Premier dodał, że w czasie obrad Okrągłego Stołu gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu pozwolono na obsadzenie w sądach postkomunistycznych sędziów z czasów PRL. - Sędziowie ci dominowali w naszym wymiarze sprawiedliwości przez kolejne ćwierć wieku. Niektórzy z nich wciąż pracują  - wskazał.

Ponadto sędziowie przydzielani są do spraw przez swoich popleczników, bez publicznego nadzoru - napisał premier. Korzyści dla przyjaciół; zemsta przeznaczona dla rywali. W przypadkach, gdy sprawa wygląda na najbardziej dochodową, wymagane są łapówki. Postępowania czasem przedłużają się w nieskończoność, działając na korzyść bogatych i wpływowych pozwanych. Wymiar sprawiedliwości zbyt często jest niedostępny dla tych, którym brak politycznych wpływów i pokaźnych kont bankowych - ocenił Morawiecki.

Według stanowiska KRS w artykule "zawarto informacje wprowadzające w błąd opinię publiczną". Wbrew tezom premiera, władza sądownicza w Polsce należy do systemu wzajemnej kontroli i równowagi władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Twierdzenia zawarte w artykule sugerują, że jego autor nie zna zasad funkcjonowania systemu trójpodziału władzy w Polsce - napisała Rada.

- Nie jest również prawdą, że polski wymiar sprawiedliwości tworzą "postkomunistyczni sędziowie". Większość obecnie orzekających sędziów otrzymała nominację już po 1989 r., a sędziowie powoływani wcześniej przy nominacjach na kolejne stanowiska uzyskiwali pozytywną ocenę ze strony prezydentów RP wybranych w wyborach powszechnych - zaznaczyła KRS.

Jak dodała Krajowa Rada Sądownictwa premier "przedstawił ponadto nieprawdziwe informacje na temat zasad przydziału spraw sędziom". Dotychczas obowiązujący system również polegał na zasadzie losowego przydziału spraw, przy czym według innych kryteriów niż obecnie wprowadzany. Przydział spraw odbywał się bowiem na podstawie listy alfabetycznej sędziów orzekających w wydziale lub według przyporządkowanych numerów spraw. System ten nie został stworzony przez sędziów, ale wynikał z przepisów uchwalonych przez parlament i opracowanych przez ministra sprawiedliwości - wskazano.

Rada oczekuje, że system losowego przydziału spraw będzie również obowiązywał w SN i TK, choć większość parlamentarna reprezentowana przez premiera nie przyjęła dotychczas takich rozwiązań - dodano.

W stanowisku zaznaczono, iż nie jest również prawdą, że KRS jest zdominowana przez sędziów szczebla apelacyjnego i wyższego. Wręcz przeciwnie, większość sędziów wybieranych w skład Rady to sędziowie sądów okręgowych i rejonowych: 8 członków Rady - argumentuje KRS.

Jeżeli zaś premier posiada informacje na temat nepotyzmu lub korupcji związanej z procedurą nominacji sędziów, Rada oczekuje przedstawienia dowodów na poparcie tych tez. (...) Rada przypomina, że premier, który w związku ze swą działalnością dowiedział się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, jest obowiązany niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub policję. Na każdym obywatelu spoczywa natomiast społeczny obowiązek zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu. Dlatego Rada wzywa premiera do przekazania informacji na temat prokuratury, do której złożył zawiadomienie o popełnieniu czynów, o których napisał w artykule - napisała KRS.

We wtorek w podjętej uchwale do wypowiedzi Morawieckiego odniosło się Kolegium Sądu Najwyższego. "Rozpowszechnianie w mediach, w tym w prasie zagranicznej, nieprawdziwych stwierdzeń podważających autorytet organów państwa nie przystoi szefowi rządu, szkodzi wizerunkowi kraju i krzywdzi tysiące uczciwych sędziów" - głosiła tamta uchwała.