Dziwię się, że PiS często wchodzi w pułapki tak słabej opozycji i daje sobie narzucać tematy - dodał w Radiu ZET.

Mastalerek podkreśla także, że "razi" go to, że obecna partia rządząca "narkotyzuje się sondażami".

Zamienili się z Platformą Obywatelską. W opozycji mówiliśmy, że sondaże się nie liczą, słuchaliśmy ludzi a dziś widzę rozradowanych polityków PiS, którzy sprawiają wrażenie, jakby już wygrali wybory – komentuje były polityk.

Jego zdaniem kalendarz wyborczy jest nieprzychylny dla partii rządzącej – pierwsze są najcięższe, samorządowe, potem równie ciężkie europejskie. Gość Radia ZET uważa, że to będzie "twarda walka z przeciwnikiem, który jeszcze dziś się nie ujawnił".

Nie wierzę, że PiS będzie walczyło w wyborach ze Schetyną i Lubnauer. To będzie walka z Tuskiem – mówi Marcin Mastalerek. Radziłbym osobom decydującym w PiS, kiedy zastanawiają się co robić, żeby robili to, co zrobiliby w kampanii w 2015 roku – wtedy była strategia, plan i konsekwentna realizacja – komentuje.

Pytany przez Konrada Piaseckiego o ustawę o IPN, odpowiedział: Dziwię się, że do dziś nie powstała instytucja, o której mówiliśmy w kampanii w 2015 roku – taka, która za duże pieniądze będzie na świecie, poprzez światowe kancelarie, pozywała osoby szkalujące Polskę. Jego zdaniem warto wrócić do tego pomysłu, bo pozywania na świecie "za grube miliony" działa odstraszająco.

Marcin Mastalerek ocenia, że decyzja prezydenta ws. nowelizacji ustawy o IPN była "bardzo ważna i bardzo dobra". Rząd ma rację, ale w polityce racja nie ma żadnego znaczenia. Cmentarze są pełne kierowców, którzy mieli rację i pierwszeństwo na drodze – ocenia gość Radia ZET.

Jego zdaniem, gdyby prezydent zawetował ustawę, to działałby wbrew interesowi Polski, ale zadziałałby zgodnie z własnym interesem. Byłby poklepywany na świecie za taką decyzję i tak zrobiłby Donald Tusk na jego miejscu - wybrałby swoją karierę. Ale Andrzej Duda wybrał dobro Polski. Jestem dumny, że mogłem przyłożyć małą cegiełkę, żeby taki człowiek był prezydentem – mówi były rzecznik PiS.

Oczywiście mamy kontakt, nie mam się co wypierać - powiedział pytany o to, czy doradza prezydentowi. Dopytywany o to, czy to on namawiał prezydenta na lipcowe weta, odpowiedział: Rozmawiam z prezydentem, mamy relacje może nawet przyjacielskie, ale właśnie dlatego mam z nim dobre relacje, bo nie zdradzam o czym rozmawiamy.

Co teraz robi były rzecznik PiS? Radzę sobie. Stoję z boku, a z boku lepiej widać. Obserwuję, czasem doradzę jak ktoś mnie zapyta. Realizuję projekty dla prywatnych podmiotów w komunikacji, PR i marketingu – opowiedział gość Radia ZET. Zapewnia, że ma się dobrze. Nie zniknąłem w połowie, nie cierpię głodu, bo niektórzy rzecznicy PiS znikają. Trochę się staram. Popatrzyłem na Hofmana i powiedziałem: Nie będzie Hofman pluł mi w twarz i muszę go doścignąć – powiedział były polityk.