Tzw. ustawa degradacyjna, która we wtorek została przyjęta przez Sejm, zakłada możliwość pozbawiania stopni wojskowych osób i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1943-1990 swoją postawą "sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu". Ustawa, zakłada możliwość pozbawiania stopni wojskowych żołnierzy w stanie spoczynku, którzy byli członkami m. in. WRON, KBW, pełnili służbę w organach bezpieczeństwa państwa wymienionych w ustawie lustracyjnej. Przepisy te dotyczą m.in. generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka.

Po wejściu w życie ustawy bohaterami będą ludzie tacy jak rotmistrz Witold Pilecki, a nie Wojciech Jaruzelski, a to jest bardzo istotne także dla przyszłych pokoleń Polaków, żeby wiedziały jaka jest różnica między WRON-ą a Orłem Białym. Przez lata próbowano zatrzeć tę różnicę - mówił Mariusz Błaszczak w środę w TVP Info.

Podkreślił, że intencją rządu PiS było oddanie czci Żołnierzom Wyklętym oraz ich rodzinom. Tymczasem, jak dodał, "totalna opozycja" stosuje pedagogikę wstydu. Mówi, że my Polacy powinniśmy odpowiadać za zbrodnie niemieckie dokonane podczas II wojny światowej. To jest oczywiście fałsz, to są różnego rodzaju manipulacje, a tu mieliśmy do czynienia z czystkami antysemickimi - powiedział minister obrony. Dla nich Wojciech Jaruzelski jest człowiekiem honoru, jest bohaterem - zaznaczył Błaszczak.

Jeżeli byśmy szukali historii antysemityzmu w Polsce, to był taki antysemityzm 50 lat temu, i organizatorem tych czystek był Wojciech Jaruzelski i Mieczysław Moczar - podkreślił. Jak dodał na mocy ustawy przyjętej we wtorek m.in. Jaruzelski straci stopień generalski. Zwrócił uwagę, że niektórzy posłowie opozycji próbowali przerywać jego wystąpienie w Sejmie gdy prezentował projekt ustawy.

Próbowali przerywać ci właśnie z totalnej opozycji krzykami, machali rękami, zachowywali się skandalicznie. Tak bronili tego Jaruzelskiego, który przecież nie został skazany prawomocnym wyrokiem, czy to za grudzień '70 roku, czy też za wypowiedzenie wojny narodowi polskiemu w grudniu '81 roku, czy chociażby za czystki antysemickie, jakie przeprowadzał w wojsku polskim 50 lat temu - podkreślił.

Pytany co sądzi o opiniach, że ustawa degradacyjna została przyjęta zbyt późno, powiedział, że są to argumenty irracjonalne, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Przypomniał, że do 2015 roku rządziła koalicja PO-PSL, która miała "swojego prezydenta" i nie chciała z tym niczego zrobić. Tomasz Siemoniak i prezydent Bronisław Komorowski byli na pogrzebie Jaruzelskiego; prezydent Komorowski zapraszał Jaruzelskiego do Rady Bezpieczeństwa Narodowego, słuchał rad dyktatora, człowieka odpowiadającego za czystki antysemickie w wojsku polskim 50 lat temu - powiedział minister.

Poseł Piotr Misiło (Nowoczesna) złożył w środę wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o podjęcie kompleksowej kontroli w ministerstwie obrony narodowej. Kontrola ta ma objąć przede wszystkim wydatki dokonywane za pomocą kart płatniczych w MON w latach 2015-2017.

Mariusz Błaszczak pytany w TVP o komentarz w tej sprawie stwierdził, że mamy do czynienia z kolejną burzą w szklance wody. Jak ocenił, postępują tak totalnie przegrani ludzie opozycji. Dodał, że "z chęcią" pokaże dokumenty dotyczące tego, jak wydawano pieniądze za czasów koalicji PO-PSL. "To będzie bardzo interesujące" - zaznaczył.

Minister poinformował, że ze "sprawdzeń" przeprowadzonych w MON wynika, że za czasów ministra (obrony Tomasza) Siemoniaka wydatki były wyższe, niż za czasów ministra (obrony Antoniego) Macierewicza. Przypomniał, że karty płatnicze zostały wprowadzone przez poprzednika ministra Siemoniaka, czyli ministra obrony Bogdana Klicha w 2010 roku.

Błaszczak zaznaczył, że po objęciu funkcji szefa resortu obrony podjął decyzję o zmniejszeniu o połowę liczby kart płatniczych w urzędzie ministra obrony narodowej, do liczby minimalnej, potrzebnej w sytuacjach wyjątkowych.

Pod koniec lipca 2017 r. Misiło zwrócił się do MON z pytaniem, jaka jest liczba służbowych kart płatniczych i kredytowych w MON oraz o wielkość wydatków dokonywanych tymi kartami. W odpowiedzi ówczesny wiceszef MON Bartosz Kownacki napisał, że łączna liczba służbowych kart w 2016 r. wynosiła 832 (131 kart kredytowych i 701 kart płatniczych), natomiast w pierwszym półroczu 2017 r. było ich 733 (132 kredytowe i 601 kart płatniczych). Po tej informacji premier zadeklarował, że szef MON Mariusz Błaszczak zlecił audyt wszystkich działań zakupowych i zamówieniowych.

Zdaniem posła Misiło, kontrola NIK powinna zostać przeprowadzona pod względem legalności, gospodarności, celowości i rzetelności oraz powinna objąć przede wszystkim wydatki dokonywane za pomocą kart do dokonywania płatności bezgotówkowych w MON i w jednostkach podległych resortowi w latach 2015-2017, a także wydatki reprezentacyjne i okolicznościowe dokonywane przesz ministra obrony narodowej w latach 2015-2018.