Premier w poniedziałek w Polsat News był pytany o swoje słowa dot. negocjacji akcesyjnych do UE, które wypowiedział podczas niedawnego spotkania wyborczego w Sandomierzu. - Ja sam negocjowałem przystąpienie do Unii Europejskiej 20 lat temu i doskonale wiem, jak w Unii Europejskiej negocjuje się najlepsze transakcje - powiedział wówczas Morawiecki.

Premier oświadczył, że był bezpośrednio włączony w negocjacje z Unią Europejską. - Tym, którzy łapią za słówka odpowiem tak: jakby powiedzieć - będąc np. Robertem Lewandowskim, co bym sobie bardzo życzył - "sam grałem w meczu Polska-Senegal". Czy to oznacza, że on sam, jeden jedyny grał? Nie, grała cała drużyna - mówił w Polsat News Morawiecki.

Jest rzeczą jasną, że był pan negocjator, sekretarz stanu Jan Kułakowski, dla którego przygotowałem tzw. position paper, co jest udokumentowane. Byłem wtedy ekspertem od prawa europejskiego, w zakresie orzecznictwa, dyrektyw, rozporządzeń, przekładania, transponowania tych dyrektyw na gospodarkę realną - wskazywał Morawiecki. - Te negocjacje pamiętam jako bardzo ważny etap w moim życiu zawodowym - dodał szef rządu.

Premier był też pytany w Polsat News o wypowiedź, która padła w minionym tygodniu w programie "Studio Polska" na antenie TVP Info. Jedna z uczestniczek programu stwierdziła, że "PiS wrzucił na fotel premiera Mateusza Morawieckiego", który jest "banksterem"; oceniła, że to szef rządu jest odpowiedzialny za jej "walkę z Bankiem Zachodnim WBK" i "spłacanie kredytu denominowanego do franka szwajcarskiego". Według niej jako prezes Banku Zachodniego WBK Morawiecki "podjął decyzję o udzielaniu tych toksycznych instrumentów finansowych".

Trzy banki, w tym Bank Zachodni WBK, którym miałem przyjemność kierować, cały czas traciły swoich klientów i do 2008 r., do wybuchu kryzysu nie udzielały takich kredytów (we frankach szwajcarskich) - powiedział Morawiecki. - Ze względu na to, że utraciliśmy wtedy jako bank udział w rynku z 12 proc. do 2 proc., to wszystkie te banki, w ostatniej fazie dla swoich najlepszych klientów, dla wybranych klientów, rzeczywiście bardzo niewielkie kwoty tych kredytów udzielały - w porównaniu do całego rynku, który wtedy, w czasach, kiedy nadzór bankowy pozwalał na to, rzeczywiście takich kredytów udzielały - dodał szef rządu.

Ja sam, osobiście w wielu wywiadach wzywałem do tego, żeby nadzór bankowy zabronił tego typu praktyk (...), ponieważ to nie było dobre dla całej gospodarki polskiej - podkreślił premier. - Cieszę się, że dzisiaj dzięki naszej gospodarce, dzięki temu, że mamy podatek bankowy, który nałożyliśmy, my możemy te pieniądze najbardziej potrzebującym ludziom po prostu przekazać - dodał.