Premier był pytany, jakiego rozstrzygnięcia spodziewa się w sprawie Władysława Frasyniuka. W czwartek sąd ma wydać wyrok względem byłego opozycjonisty z czasów PRL obwinionego o wprowadzenie w błąd policjanta "co do tożsamości własnej osoby" w czerwcu zeszłego roku. Przedstawicielka policji zawnioskowała przed sądem o 1 tys. zł grzywny dla Frasyniuka, obrona chce uniewinnienia.

Morawiecki odpowiedział, że "chciałby żeby niezawisły sąd podjął odpowiedni wyrok w tej sprawie". Premier zaznaczył, że w czasach rządów PiS "nie ma takiego czegoś jak wybieranie sędziów do konkretnej sprawy i tym bardziej nie ma wpływania na wyroki".

W czasach naszych poprzedników zdarzały się sytuacje, że na telefon dziennikarza z Warszawy sędzia z Gdańska sugerował, że wybierze spolegliwego sędziego do jednej ze spraw. My wyeliminowaliśmy takie możliwości poprzez wdrożenie losowej dystrybucji spraw sądowych. Podnieśliśmy niezawisłość, niezależność i obiektywność wymiaru sprawiedliwości poprzez wdrożenie zasady losowej dystrybucji spraw sądowych - wskazał Morawiecki.

System losowego przydziału spraw został wprowadzony w sądach powszechnych 2 stycznia br. Jak przekonywało ministerstwo sprawiedliwości "losowy przydział spraw sędziom ma chronić przed nadużyciami i dawać pewność, że sprawa nie została przydzielona sędziemu umyślnie wybranemu do danej sprawy". Stanowi dodatkową gwarancję uczciwego przebiegu procesu. Prawo do sędziego wskazanego w sposób losowy, a nie ad hoc do danej sprawy, jest bowiem wyrazem równości szans w toku postępowania sądowego - wskazywał resort.