Poniedziałkowe przesłuchanie Arabskiego, który kierował Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w latach 2007-2013, trwało ok. 3,5 godz. Świadek słysząc pytania zadawane mu przez komisję śledczą wielokrotnie zasłaniał się niepamięcią. Wiceprzewodniczący komisji Jarosław Krajewski (PiS) zapytał świadka m.in., kiedy po raz pierwszy zaobserwował zainteresowanie premiera Donalda Tuska problemem Amber Gold. Pan premier problemem Amber Gold interesował się tak samo, jak wszystkimi innymi problemami, które pojawiały się na agendzie - odpowiedział Arabski. To straszna informacja - ocenił polityk PiS.

W innej części przesłuchania Krajewski pytał świadka jakie działania podejmował premier Tusk w sprawie afery Amber Gold. Jakie pierwsze działania podejmował, według wiedzy świadka, w sprawie afery Amber Gold? - pytał polityk. Według mojej wiedzy pan premier podejmował takie działania, jakie uzgodnił z ministrem (MSW Jackiem) Cichockim, że należałoby podjąć. Według mojej wiedzy polegało to na oczekiwaniu, iż minister Cichocki będzie koordynował działania"- odpowiedział Arabski. Dodał powołując się na informacje, które usłyszał podczas przesłuchania, że premier Tusk odbywał ponadto rozmowy z różnymi osobami związanymi, m.in. z resortem finansów.

Członkowie komisji podczas przesłuchania dużo czasu poświęcili notatce jaką w maju 2012 r. ówczesny szef ABW Krzysztof Bondaryk wysłał do sześciu najważniejszych osób w państwie, m.in. do premiera Tuska, prezydenta Bronisława Komorowskiego, oraz ministra finansów Jacka Rostowskiego. W piśmie poinformowano, że w ocenie Agencji, Amber Gold to piramida finansowa, a środki klientów wyprowadzane są do należących do spółki linii lotniczych OLT Express i że w najbliższych dniach ABW złoży zawiadomienie do prokuratury. Nie pamiętam dokładnej daty kiedy zapoznałem się z tą notatką. Myślę, że było to gdzieś na przełomie maja i czerwca - oświadczył Arabski.

Świadek przyznał, że nie pamiętał, kto jeszcze był adresatem tej notatki. Przyznał jednocześnie, że o treści notatki ABW rozmawiał z Jackiem Cichockim. Po zapoznaniu się z tą notatką rozmawiałem przede wszystkim z ministrem Jackiem Cichockim, który nadzorował w tym czasie działalność służb specjalnych - mówił. Jak tłumaczył podczas rozmowy pytał szefa MSW o ocenę zawartej w niej informacji i o to jakie będą jego rekomendacje dla premiera. Po tej rozmowie upewniłem się, że minister Cichocki zarówno jest w kontakcie z gen. Bondarykiem jak i z ministrami z ministrami finansów (...) - zeznał Arabski.

Członkowie komisji śledczej pytali świadka, jakie były rekomendacje Cichockiego w tej sprawie. Rekomendacja była prosta ze strony ministra Cichockiego, że trzeba jedynie w tej sytuacji postarać się, aby wszystkie służby dobrze koordynowały swoją współpracę. Zarówno służby kontroli finansowej, jak i śledcze, takie jak ABW - powiedział Arabski.

Szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS) dopytywała na czym konkretnie miała polegać ta koordynacja. O konkretach i szczegółach nie rozmawiałem, nie jestem koordynatorem ds. służb specjalnych - odparł świadek. Wassermann oceniła, że takiej koordynacji jednak nie było. Z jaką wiedzą pan poszedł do Donalda Tuska, tzn. ma pan tę notatkę, jest pan po rozmowie z ministrem Cichockim, co pan mu (Tuskowi - PAP) przekazuje? - pytała przewodnicząca.

Mimo, że pani poinformowała, że przekazałem te informacje 28 maja (2012 r.) premierowi Tuskowi, ja nie jestem pewien, że akurat to było tego dnia i czy na pewno (...). Musiałbym to zobaczyć (notatkę - PAP). Trudno mi w to uwierzyć"- mówił Arabski. Rzecz polega na tym, że ja wątpię, bym pokazywał tę notatkę premierowi, bo tego naprawdę nie pamiętam. Jeśli jest mój podpis, to OK, to strasznie ułatwia sprawę, bo wtedy będziemy wiedzieli- zaznaczył.

Wassermann podkreśliła, że komisja uzyskała potwierdzoną informację z KPRM, że jest notatka, z której wynika, iż Arabski zreferował Tuskowi sprawę 28 maja. Proszę nie kwestionować swoich własnych notatek, bo dojdziemy do absurdu - apelowała Wassermann. Na potrzeby tego przesłuchania przyjmę takie założenie, że to jest moja notatka. Uważam, że nie, ale mogę się mylić- odparł Arabski. Przewodnicząca komisji pytała też świadka, czy sprawa Amber Gold była poruszana podczas posiedzeń rządu na co Arabski odpowiedział: wydaje mi się, że tak, ale jak dodał - nie pamięta, kiedy.

Wiceprzewodniczący komisji Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) pytał z kolei jak to się stało, że świadek 19 września 2012 r. sporządził notatkę mówiącą, iż 28 maja 2012 zapoznał z treścią notatki ABW prezesa premiera Tuska. Arabski odpowiedział na to: Jestem zaskoczony tą informacją. Dopytywany, jakie były okoliczności powstania notatki, odpowiedział, że nie pamięta. W ogóle nie kojarzę takiej sytuacji - mówił b. szef kancelarii premiera.

Arabski kwestionując pytanie Rzymkowskiego powiedział, że nie widzi powodu, żeby miał tworzyć jakąś notatkę z września. Na to Wassermann pytała, czy ma składać wniosek o biegłego grafologa. Arabski mówił, że pierwszy raz słyszy o tej notatce z września 2012 r. Trudno mi sobie wyobrazić, że miałbym jakąś notatkę sporządzać dotyczącą moich rozmów z maja" - dodał. Zaprzeczył też, że ktoś taką notatkę miałby sporządzić za niego. Arabski poprosił też o udostępnienie tej notatki. "Nie kojarzę takiej notatki. Wydaje mi się to niemożliwe. Jeśli jest, podpisana przeze mnie, ja ją podpisałem, to jest" - mówił b. szef kancelarii premiera. W dalszej części posiedzenia Wassermann wnioskowała o powołanie grafologa ws. notatki. Jednak nie doszło do głosowania nad wnioskiem.

W toku przesłuchania świadek zaprzeczył, że miał informację, jakoby ktoś rozłożył parasol ochronny nad Marcinem P. Z kolei poseł PiS Bartosz Kownacki pytał świadka, czy znane jest mu sformułowanie "układ gdański". Arabski potwierdził, że słyszał o tym, że ktoś używał takiego sformułowania. Pytany, czy według niego istniał taki układ, Arabski odpowiedział: nie było żadnego układu gdańskiego. Nie mam żadnych wątpliwości, że układu gdańskich polityków Platformy z Amber Gold nie było - dodał.

Podczas przesłuchania komisja poruszyła też wątek współpracy Michała Tuska, syna b. premiera, z należącymi do Amber Gold liniami lotniczymi OLT Express. Informację tę już po wybuchu afery ujawniły media. Arabski zapewniał, że do czasu tych publikacji prasowych nie wiedział o współpracy M. Tuska z OLT. Czyli Donald Tusk rozmawiając z panem przez tyle miesięcy nie powiedział panu, że jest problem, bo w tej spółce pracuje jego syn?" - pytała przewodnicząca komisji. "Jestem niemal na 100 proc. pewien, że dokładnie tak było, że dowiedziałem się z gazety - podkreślił Arabski.

Rzymkowski pytał więc, czy po upadku OLT i Amber Gold świadek rozmawiał z premierem Tuskiem na temat zaangażowania jego syna w sprawę i o medialnej nagonce, która się pojawiła. Owszem odbyliśmy jakąś krótką rozmowę po wybuchu tej afery i powiem panu wprost: premierowi było przykro, nie pamiętam jakich słów użył - odpowiedział Arabski. Ta rozmowa była krótka i nie chciałem drążyć tego tematu. Widziałem wyraźnie, że jest najzwyczajniej w świecie całą sytuacją zmartwiony - dodał.

W innej części przesłuchania przewodnicząca komisji pytała świadka, co pozostało z obietnic, że afera Amber Gold zostanie rozliczona. Według mojej wiedzy przestępca siedzi w więzieniu - odpowiedział Arabski. Zupełnie czym innym jest fakt, że przestępca siedzi w więzieniu, a dokładnie jest tymczasowo aresztowany (...), a czym innym jest obietnica rozliczenia urzędów, które nie zadziałały? Co z rozliczeniem winnych? - zwróciła uwagę Wassermann.

Jestem przekonany, że każdy kto jest winny jest rozliczony, albo będzie" - stwierdził Arabski. To, że będzie, to my wiemy, dlatego pracujemy już od dwóch lat. My pytamy o to co się wtedy działo - mówiła Wassermann. "Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie - przyznał świadek.

Panie ministrze, nic pan nie widział, nic pan nie słyszał i generalnie u was się o niczym nie rozmawiało - oceniła zeznania Wassermann. "zy pan w ogóle poza funkcjami technicznymi coś wykonywał jako szef kancelarii skoro pan nie wiedział jaka jest koordynacja, jakie informacje, na jakim jesteśmy etapie, gdzie są problemy, kiedy i od kogo premier żądał wyjaśnień? Czy pan po prostu sobie tam siedział i podpisywał jakieś papierki w kancelarii? - pytała w innym momencie przesłuchania szefowa komisji. Wydaje mi się, że mamy różne wyobrażenie jak wygląda praca w KPRM - odparł Arabski.