Obszerną rozmowę rosyjski dziennik opublikował w poniedziałkowym wydaniu oraz - w szerszej wersji - na stronie internetowej. Jak podkreślił "Kommiersant", jest to pierwszy wywiad Czaputowicza dla mediów rosyjskich.

Z punktu widzenia Polski głównym problemem jest "naruszenie przez Rosję prawa międzynarodowego wobec Ukrainy" - podkreślił Czaputowicz. Jak wyjaśnił, chodzi o aneksję Krymu i rosyjską ingerencję w Donbasie. Szef polskiej dyplomacji ocenił, że ważne jest utrzymywanie sankcji zachodnich wobec Rosji dopóki nie zmieni ona swej polityki w stosunku do Ukrainy.

- Są oczywiście i inne kwestie. Negatywnie odnosimy się do projektu Nord Stream 2; uważamy, że ta inicjatywa nie zapewnia dywersyfikacji i bezpieczeństwa energetycznego krajów europejskich. I nie my jedni tak uważamy: Komisja Europejska także uznała, że ten projekt jest niekorzystny dla Europy - podkreślił Czaputowicz. - Rosja jako dostawca gazu jest partnerem, który może wykorzystać gaz do nacisków i szantażu - dodał minister spraw zagranicznych.

Pytany o inne problemy w dialogu między Polską i Rosją Czaputowicz przypomniał o kwestii zwrotu wraku samolotu Tu-154M. - Nikt nie ma wątpliwości, że pod Smoleńskiem zginął przywódca państwa polskiego, parlamentarzyści, dowódcy wojskowi, przedstawiciele elity narodu. 96 naszych obywateli. I to my powinniśmy decydować, gdzie ma być wrak, ponieważ wrak samolotu państwowego jest własnością Polski - podkreślił minister. Ocenił też, że "strona rosyjska mogłaby zamknąć śledztwo już siedem lat temu". Na uwagę, że rosyjscy śledczy powołują się na zapytania kierowane przez stronę polską, Czaputowicz odparł: - Jeśli ten samolot będzie w Polsce, to nie będziemy zadawać pytań z nim związanych, a będziemy badać w Polsce.

Szef polskiej dyplomacji tłumaczył, że Rosja i Polska odmiennie postrzegają kwestię znajdujących się w Polsce pomników Armii Czerwonej. Powiedział, że według polskich ocen na terytorium Polski pochowanych jest ponad milion żołnierzy rosyjskich - jeszcze od czasów napoleońskich - i sowieckich. - Około 500 tys. zginęło w walkach na terytorium współczesnej Polski, dalszych ok. 800 tys. to jeńcy niemieckich obozów z II wojny światowej. Miejsca ich pochówku są ochraniane przez państwo i na opiekę nad nimi przeznacza się 3 mln złotych rocznie - wyjaśnił minister. Dodał następnie: - Jednocześnie pomniki poza miejscami pochówku nie korzystają z takiej ochrony i co więcej, nasze ustawodawstwo wymaga burzenia pomników symbolicznych, które upamiętniają reżimy totalitarne.

- Rosjanie oczekują od nas wdzięczności za to, że nas wyzwolili. Z jednej strony, walczyli z Niemcami hitlerowskimi. Ale z drugiej - żołnierze sowieccy byli instrumentem zniewolenia Polaków. Za czasów rządów (Józefa) Stalina tysiące ludzi zostało aresztowanych lub rozstrzelanych - powiedział Czaputowicz.

Minister wskazał w wywiadzie, że Polska chciałaby rozmieszczenia na zasadzie stałej żołnierzy amerykańskich. Pytany o bazę USA o umownej nazwie Fort Trump zastrzegł, że "należy jeszcze przeanalizować i przedyskutować aspekty wojskowo-polityczne, a także miejsce konkretnego rozmieszczenia". - Wiele zależy od stanowiska Kongresu USA i od rozstrzygnięć administracji prezydenta USA (Donalda Trumpa) i Pentagonu, ale mamy nadzieję, że decyzja będzie podjęta wiosną przyszłego roku - powiedział szef MSZ.

Jak tłumaczył, w relacjach polsko-rosyjskich strona polska jest zainteresowana wznowieniem pracy Grupy do Spraw Trudnych i rozwojem współpracy gospodarczej.

- Choć mamy kwestię Ukrainy, Nord Stream 2, wraku samolotu (Tu-154M), to możemy rozwijać normalne stosunki dwustronne. Gdyby polityka Rosji wobec Ukrainy zmieniła się, tak jak proponujemy w UE i NATO, to rozwijać je byłoby łatwiej. Jednak według moich danych to strona rosyjska nie wyraża chęci wznowienia pracy komisji (międzyrządowej) lub spotkania jej współprzewodniczących - powiedział Czaputowicz.

Szef polskiej dyplomacji był także pytany o zawieszenie małego ruchu granicznego między Polską i obwodem kaliningradzkim. Jak wyjaśnił, ruch ten nie jest wznawiany "w związku z militaryzacją obwodu kaliningradzkiego". Czaputowicz wskazał ponadto, że Polska jest zainteresowana wznowieniem przez Rosję możliwości przekraczania przez obywateli UE granicy rosyjsko-białoruskiej.

- Naszym problemem nie są stosunki między naszymi społeczeństwami - one są dobre i ciepłe. Problemem jest agresywna polityka rosyjska, której świadkami byliśmy w Gruzji i na Ukrainie. Dzisiaj Moskwa osiąga swoje cele w oparciu o siłę. A my uznajemy zwierzchność prawa międzynarodowego - powiedział Czaputowicz.

Szef MSZ podkreślił, że nie wyklucza spotkań dwustronnych na wysokim szczeblu, jeśli strony uzgodnią ich temat. - Niech spotkają się wiceministrowie spraw zagranicznych i określą, co można zrobić. Ja również jestem gotów do rozmów - zapowiedział szef polskiej dyplomacji.