Serwis Politico opisał w poniedziałek spór o zasady wydatkowania środków, które Rada Europejska przyznała w grudniu ubiegłego roku Ukrainie, a które mają zapewnić jej zdolności obronne w latach 2026–2027. Chodzi o to, aby fundusze w pierwszej kolejności wzmacniały unijny przemysł obronny. Przeciwko temu stanowisku opowiadają się Niemcy, Holandia i inne państwa członkowskie. Berlin ostrzegł, że proponowane przez Paryż restrykcje mogą nałożyć na Kijów nadmierne ograniczenia w krytycznym momencie wojny.
Ekspert: Z perspektywy Ukrainy plan Macrona jest nie do przyjęcia
Andrzej Kiński, redaktor naczelny magazynu "Wojsko i Technika", jest zdania, że przedstawiona przez Emmanuela Macrona idea w praktyce jest niemożliwa do realizacji.
Rozumiem motywy, którymi się kieruje – chęć wsparcia europejskiego przemysłu obronnego, a przede wszystkim oczywiście francuskiego. Jednak z perspektywy Ukrainy takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia, gdyż wywołałoby ogromne problemy w jej siłach zbrojnych – podkreślił rozmówca PAP. Jak wskazał, wśród państw europejskich szybko pojawiły się głosy odrębne, wśród których na szczególną uwagę zasługuje zdroworozsądkowe stanowisko Holandii.
Haga – według ekspertów – słusznie podkreśliła potrzebę dalszego wspierania eksploatacji i zakupów środków bojowych dla Ukrainy w Stanach Zjednoczonych oraz przedstawiła własną propozycję, która nie podważa ogólnego sensu planu Macrona. Jednocześnie reguluje współpracę ze Stanami Zjednoczonymi i uwzględnia sytuację Ukrainy, przewidując wydzielenie z funduszu 90 mld euro części, szacowanej na około 15 miliardów, na zakupy uzbrojenia i usług poza Unią Europejską.
Ekspert: Całkowite odcięcie zewnętrznych dostaw jest nie do obrony
Sądzę, że to właściwy kierunek. Choć przy wydatkowaniu unijnych pieniędzy powinien być preferowany przemysł państw członkowskich, to przy obecnym nasyceniu Sił Zbrojnych Ukrainy sprzętem spoza Europy całkowite odcięcie zewnętrznych dostaw jest nie do obrony – podkreślił Kiński.
Dla poparcia tego twierdzenia ekspert zwrócił uwagę, że istnieje wiele obszarów, których europejska produkcja nie jest w stanie wypełnić. Jak wskazał, Ukrainie potrzeba chociażby pocisków rakietowych do systemów MLRS i HIMARS, których w tej chwili w Europie się nie wytwarza. Podobnie wygląda kwestia wsparcia eksploatacji samolotów F-16. Mimo że maszyny te zostały przekazane przez państwa europejskie, to utrzymanie ich w sprawności oraz zakup niektórych części zamiennych i środków bojowych wymaga bezpośredniego wsparcia Stanów Zjednoczonych. Jak dodał Kiński, dotyczy to nie tylko dostaw sprzętu, amunicji i serwisu, lecz także zakupu usług związanych z rozpoznaniem i informacjami wywiadowczymi.
Ekspert: Plan Macrona oznaczałby komplikacje nie tylko dla Kijowa
Rozmówca PAP ocenił, że propozycja Francji to rodzaj konfrontacji i sondowania Stanów Zjednoczonych. Jak przekonywał, można zrozumieć prezydenta Macrona, biorąc pod uwagę obecną politykę Waszyngtonu, która zakłada, że za dostawy nowego uzbrojenia ze Stanów Zjednoczonych na Ukrainę płaci Europa.
Jednak realizacja jego pomysłu oznaczałaby komplikacje nie tylko dla Kijowa, ale i na szeroko pojętej arenie międzynarodowej. Państwa takie jak Polska, które opierają swoją strategię obronną na sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, zapewne by tego nie zaakceptowały – przekonywał ekspert i zwrócił uwagę, że pozostaje również pytanie o Wielką Brytanię, która nie należy do Unii Europejskiej, a pozostaje jednym z filarów pomocy wojskowej dla Ukrainy.
Rozmówca PAP wyraził opinię, że działania te są niebezpieczne również w kontekście relacji Unii Europejskiej ze Stanami Zjednoczonymi. Jego zdaniem taki protekcjonizm mógłby sprowokować administrację amerykańską do wywołania kolejnego etapu wojny celnej, czego Unia z pewnością wolałaby uniknąć.
Kiński zwrócił uwagę, że Ukraina pozyskuje sprzęt nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też w europejskich państwach niebędących członkami UE, jak Turcja, czy państwach pozaeuropejskich, jak Pakistan. Jak zaznaczył, choć o zakupach w Turcji mówi się obecnie mniej, Kijów pozyskuje tam znacznie więcej niż tylko bezzałogowce Bayraktar TB2.
Jak przekonywał rozmówca PAP, europejski przemysł obronny już teraz nie może narzekać na brak zamówień. Byłoby dobrze, gdyby firmy zbrojeniowe Starego Kontynentu w ogóle były w stanie terminowo wywiązać się z kontraktów, które już zostały zawarte – ocenił ekspert.
Ekspert: Problem niedoboru amunicji na Ukrainie nie istnieje
Jego zdaniem propozycja Macrona pozostaje jedynie ogólną ideą, pozbawioną konkretów, jak choćby status sprzedaży realizowanej przez europejskich pośredników. Rozmówca PAP przywołał tu przykład czeskiej inicjatywy amunicyjnej, która – jak podkreślił – pokazała, że kluczem do sukcesu jest elastyczność w pozyskiwaniu środków finansowych, a potem źródeł dostaw. Obecnie problem niedoboru amunicji artyleryjskiej na Ukrainie nie istnieje, choć przyczyniło się do tego także kilka innych przedsięwzięć zainicjowanych w krytycznym dla Kijowa okresie – wskazał Andrzej Kiński.
W publikacji Politico zwrócono uwagę, że trwające w Brukseli negocjacje dotyczące sposobu zagospodarowania przyznanych Kijowowi 90 mld euro pożyczki na obronność są napięte ze względu na trudne relacje z administracją Donalda Trumpa. Choć kraje UE zgadzają się co do samej kwoty wsparcia opartego na wspólnym długu, kwestią sporną pozostaje dopuszczenie amerykańskich dostawców broni do unijnych funduszy. Ostateczne warunki finansowania zostaną wypracowane po przedstawieniu formalnego wniosku przez Komisję Europejską.
Jak wynika z najnowszego, opublikowanego 10 grudnia ub.r. raportu Ukraine Support Tracker – bazy Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii monitorującej dostawy pomocy dla Kijowa, największym dostawcą komponentu militarnego pozostają Stany Zjednoczone. Od lutego 2022 r. przekazały uzbrojenie o wartości 66 mld euro. Dalej są Niemcy (28 mld euro), Wielka Brytania (12 mld euro), Dania (8,5 mld euro), Holandia (6,5 mld euro) oraz Polska (ok. 5 mld euro).
Instytut Kiloński podaje, że łączne światowe nakłady na broń dla Ukrainy w 2025 r. wyniosły 32,5 mld euro, co stanowi spadek o blisko 22 proc. w porównaniu do średniej rocznej z lat 2022–2024. Głównym powodem ma być brak nowych funduszy zatwierdzonych przez amerykański Kongres oraz wyczerpanie zapasów magazynowych w krajach europejskich, które nie zdążyły ich uzupełnić nową produkcją.