Marsz poparcia dla Orbana
15 marca Węgrzy obchodzą Święto Narodowe, upamiętniające rewolucję z 1848 roku. Z tej okazji Orban zorganizował w stolicy kraju "Marszu Pokoju".
Na przedzie pochodu niesione są dwa transparenty: "Marsz Pokoju" i "Nie staniemy się ukraińską kolonią". W tłumie dominują węgierskie flagi oraz symbole Fideszu - ugrupowania premiera Orbana. Na straganach w okolicy zgromadzenia sprzedawane są czerwono-biało-zielone kokardy, bransoletki czy flagi. Marsz przechodzi przez Most Małgorzaty z Budy, zachodniej części stolicy, do Pesztu, gdzie na Placu Kossutha do swoich zwolenników przemówi premier Orban.
Węgierski rząd w konflikcie z Ukrainą
Niedzielny pochód, jak szereg innych wydarzeń organizowanych przez węgierskie władze w ostatnich miesiącach, ma wyrazić sprzeciw wobec podejścia Unii Europejskiej do wojny na Ukrainie. Orban opiera swoją kampanię przed wyborami parlamentarnymi z 12 kwietnia na proteście wobec wsparcia udzielanego Kijowowi przez UE, które - zdaniem Budapesztu - przedłuża wojnę i torpeduje wysiłki pokojowe podejmowane m.in. przez prezydenta USA Donalda Trumpa.
Rząd Węgier zarzuca również Ukrainie próby wpływania na wewnętrzną politykę kraju i wspierania rzekomo proukraińskiej opozycji. Jej lider, przewodniczący Tiszy Peter Magyar, organizuje później w niedzielę swój marsz z okazji święta narodowego Węgier.
15 marca upamiętnia wybuch rewolucji z 1848 roku
W ostatnich dniach zarówno Orban, jak i Magyar zachęcali swoich zwolenników do uczestnictwa w niedzielnych wydarzeniach, które część komentatorów postrzega jako główny test obu obozów przed kwietniowymi wyborami.
Węgierskie Święto Narodowe upamiętnia jeden z najważniejszych momentów w historii Węgier: wybuch rewolucji z 1848 roku. Obchodami wspomina się walkę o niepodległość, prawa obywatelskie i rządy konstytucyjne podczas fali europejskich powstań znanych jako Wiosna Ludów.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.