Kara-Murza odniósł się do badania opinii publicznej przeprowadzonego w kwietniu przez niezależną sondażownię Centrum Lewady, w którym tylko 27 proc. Rosjan odpowiedziało, że popiera wojnę z Ukrainą.
Zafałszowane sondaże w Rosji
W krajach autorytarnych badania tego typu są trudne i mało wiarygodne, ponieważ respondenci obawiają się prześladowań. We wrześniu 2024 roku Jurij Kochowiec, mieszkaniec Moskwy, został skazany na pięć lat więzienia za podanie "złej odpowiedzi" w sondażu ulicznym dotyczącym wojny przeciw Ukrainie. W takiej sytuacji wyniki badań są zafałszowane i faworyzują odpowiedzi "bezpieczne" – przypomniał autor.
Kluczowy "czynnik strachu"
Zważywszy więc na takie ograniczenia, jest naprawdę godne uwagi, że w sondażu Lewady 62 proc. ankietowanych opowiedziało się za porozumieniem pokojowym z Kijowem. Można tylko zastanawiać się, jakie byłyby rezultaty takiego badania, gdyby "usunięto czynnik strachu" – podkreślił Kara-Murza.
Rosyjskie społeczeństwo ogarnia "przytłaczające i coraz bardziej widoczne zmęczenie wojną (...). Wojna (przywódcy Rosji Władimira) Putina, trwająca piąty rok, staje się coraz bardziej niepopularna" – ocenił opozycjonista.
Coraz trudniejsza propaganda
Oczywiście, zważywszy na "totalną – jak na razie – kontrolę Kremla nad rosyjską przestrzenią polityczną, nie będzie dla niego wyzwaniem wyeliminowanie antywojennych głosów przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi i zagwarantowanie sobie takiego ich wyniku, jakiego sobie zażyczy" – przyznał autor.
Ale dla rosyjskiego reżimu coraz trudniejsze staje się – na użytek krajowej i zagranicznej opinii publicznej – podtrzymywanie szerzonej przez propagandę tezy, że wojna Putina jest w znakomitej większości popierana przez rosyjskie społeczeństwo – skonkludował Kara-Murza.