600 milionów każdego dnia. Tyle traci Dubaj
Wydarzenia na Bliskim Wschodzie uderzyły w branżę turystyczną. Jak podaje Światowa Rada Podróży i Turystyki (WTTC), sektor podróżniczy w regionie generuje straty w wysokości co najmniej 600 milionów dolarów każdego dnia. To efekt wojny oraz utraty zaufania podróżnych.
Do tej pory Bliski Wschód odgrywał rolę ważnego węzła przesiadkowego, odpowiadając za aż 5 proc. globalnych podróży. Węzły lotnicze w Dubaju, Dosze i Bahrajnie odprawiały łącznie 526 tys. pasażerów dziennie. Ten ruch został znacząco ograniczony. Jak przyznają eksperci, nawet gdyby z dnia na dzień zakończyła się wojna, jego odbudowa zajmie lata.
Ile straci Bliski Wschód? W puli 207 mld dolarów
WTTC przewidywała, że w 2026 roku turyści w krajach Bliskiego Wschodu wydadzą 207 miliardów dolarów. Teraz jednak, gdy niemal każdego dnia w kierunku Dubaju lecą rakiety, nie ma mowy nawet o połowie tej kwoty.
Zresztą – jak przypominamy – polskie MSZ stanowczo odradza podróże do krajów Zatoki Perskiej.
Dobrą minę do złej gry robi Gloria Guevara, prezes Światowej Rady Podróży i Turystyki, twierdząc, że podróże i turystyka należą do sektorów o największej odporności.
– Wpływ wydatków turystów zagranicznych na Bliskim Wschodzie jest znaczący i wynosi średnio około 600 milionów dolarów dziennie, ale historia pokazuje, że sektor ten może szybko się odbudować – zwłaszcza gdy rządy wspierają podróżnych poprzez pomoc w znalezieniu hotelu lub repatriację. Nasza analiza poprzednich kryzysów pokazuje, że incydenty związane z bezpieczeństwem często charakteryzują się najszybszym czasem odbudowy turystyki – w niektórych przypadkach nawet w ciągu dwóch miesięcy, gdy rządy i branża współpracują, aby przywrócić zaufanie podróżnych – twierdzi Guevara.
Grecja dostała rykoszetem. Liczy na odbicie
W Grecji branża turystyczna, która odpowiada za jedną czwartą PKB, wstrzymała oddech. Po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie rozpoczęły się masowe odwołania wyjazdów wakacyjnych.
Choć oficjalnych danych jeszcze nie ma, branża zwraca uwagę na barometr „Orchidei” przygotowany przez „L'Écho Touristique”. Wynika z niego, że w dniach 1–10 marca sprzedaż ofert wakacyjnych za pośrednictwem francuskich biur podróży spadała we wszystkich destynacjach.
Najwięcej traci Egipt (-67,3 proc.), ale zarówno Tunezja, Portugalia, jak i Grecja odnotowały spadki o około jedną czwartą. Znacznie więcej traci Azja:
- Tajlandia – 51,6 proc.
- Indonezja – 63,6 proc.
- Wietnam – 39,5 proc.
- Indie – 30,1 proc.
Co ciekawe, nie traci Japonia, która uznawana jest za jeden z niewielu bezpiecznych kierunków.
Eksperci z Grecji nie przejmują się spadkami. Według nich to chwilowe wahnięcie rynku, który – ze względu na odległość od działań zbrojnych – nie tylko się odbije, ale może zmagać się nawet z dodatkowym obłożeniem.
„Podróżni krótkodystansowi, w tym pary, rodziny i wiosenni urlopowicze, zdają się być pierwszymi, którzy zmieniają trasę. Z uwagi na elastyczne daty i potrzebę przewidywalności wielu z nich zamienia Dubaj, Abu Zabi lub Dohę na Ateny, Kretę i Cyklady” – pisze branżowy portal travel.gr.
Egipt na minusie. Minister uspokaja
Według Travel and Tour World liczba rezerwacji w egipskich kurortach spadła z dnia na dzień o 12–20 proc. Eksperci przyznają, że Egipt cierpi na tym, iż znajduje się w pobliżu strefy wojennej – graniczy z Izraelem i leży stosunkowo blisko krajów Zatoki Perskiej.
Sherif Fathi, minister turystyki i dziedzictwa starożytności Egiptu, w rozmowie z gazetą "Al-Ahram Weekly" przekonywał, że ze względu na sytuację w regionie spadły rezerwacje krótko- i średnioterminowe. W dłuższej perspektywie – jak twierdzi Fathi – nie ma większego zagrożenia spadkami.
Egipt liczy, że po zamrożeniu konfliktu przejmie część turystów, którzy wcześniej udawali się w rejon Bliskiego Wschodu. Chęć przejęcia rynku ma również Turcja.
W tym przypadku, po chwilowym wahnięciu, liczba rezerwacji zaczęła rosnąć. Jak podaje portal Turizm Ajansi, "klienci gorączkowo szukają rezerwacji". Sezon turystyczny w Turcji ruszy za kilka dni – po zakończeniu ramadanu. Szef organizacji turystycznej z Antalyi przyznał, że poziom rezerwacji już teraz napawa optymizmem.