28 lutego USA i Izrael zaatakowały Iran. Konflikt się rozszerza. Czy wojna na Bliskim Wschodzie oznacza, że mamy otwarty nowy front w wojnie cyfrowej? "Wojna cyfrowa trwa od wielu miesięcy. Obserwujemy stały wzrost ataków w cyberprzestrzeni. Będzie jeszcze więcej? Zdecydowanie. Każdy konflikt międzynarodowy, eskalacja dokłada do tej fali dodatkowy element" - mówi w Radiu ZET wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.

Liczba ataków rośnie lawinowo

Gość Radia ZET podkreśla, że „niezależnie od tego, jak długo będzie trwał konflikt na Bliskim Wchodzie - będziemy odnotowywać dalsze wzrosty”. "Spodziewamy się do końca tej dekady milion zgłoszeń incydentów rocznie" - powiedział wiceminister. Marcina Zaborskiego. Minister dodaje również, że generalnie w zeszłym roku było 140 proc. więcej cyberataków, niż rok wcześniej. Kodeks pracy 2026
Reklama

Część ataków uderza w infrastrukturę krytyczną

Pytany o to, ile z tych ataków to są ataki poważne, Dariusz Standerski tłumaczy: "Spośród ponad 2 tys. zgłoszeń dzienne, około 700 to są takie, które wymagają już takiej systemowej interwencji, z czego kilkadziesiąt to jest infrastruktura krytyczna, czyli sektor energetyczny, zaopatrzenie w wodę i inne kluczowe systemy".

Wiele ataków ze wschodu, z Rosji

"Najpierw przeciwdziałanie, później atrybucja. Atrybucja jest czasem utrudniona ze względu, że ataki są z wielu różnych państw jednocześnie. Czasem mamy wskazówki, jak rosyjska składnia w komunikatach albo widzimy, że nawet się nie kryli i widzimy atak ze wschodu" - tłumaczu Gość Radia ZET podkreślając, że nad naszym cyberbezpieczeństwem czuwa "kilka tysięcy żołnierzy, elita światowa" i "wymieniamy się doświadczeniami z USA i z innymi państwami".