Groziła wizja bankructwa

Po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie z perspektywy branży turystycznej wydarzyły się dwie rzeczy. Po pierwsze konieczne było zapewnienie bezpieczeństwa podróżnym. W tym przypadku z pomocą przyszedł rząd, wysyłając samoloty ratunkowe do niektórych krajów. Ruszyły też samoloty z Dubaju, który na razie jest "zakorkowany" po ponownym otwarciu przestrzeni powietrznej.

Reklama

Po drugie konieczne było wsparcie biur podróży – małych i średnich przedsiębiorców, które mogły zbankrutować. Tu z kolei z pomocą przyszło Ministerstwo Sportu i Turystyki uruchamiając Turystyczny Fundusz Pomocowy (TFP). Zapewni ono szybki zwrot kosztów klientom i pożyczkę organizatorom wyjazdów.

Branża odetchnęła z ulgą

Czy wizja bankructwa biur podróży była realna? Pytamy Katarzynę Turosińską, członkinię zarządu Polskiej Izby Turystyki.

- Małym biurom specjalizującym się w rejonie Bliskiego Wschodu i Zatoki Perskiej przed uruchomieniem TFP groziła wizja bankructwa. Zainwestowali ogromne środki i nie było wiadomo, co będzie dalej – powiedziała Turosińska w rozmowie z Dziennikiem.

Zwróciła uwagę, że branża od razu przystąpiła do wypełniania wniosków o środki z funduszu. Można je wypełniać od czwartku, 5 marca. "Odetchnęliśmy z ulgą" – usłyszeliśmy od rozmówczyni. Polska Izba Turystyki przeprowadziła webinar, tłumacząc, jak prawidłowo należy wypełnić dokumenty. Wzięło w nim udział ponad trzystu przedstawicieli branży turystycznej.

- Trzeba pamiętać, że TFP jest swego rodzaju pożyczką, którą trzeba będzie spłacać, no ale będzie rozłożona na raty. Jest to potężny oddech dla branży, a przy tym również klienci, których imprezy turystyczne zostały anulowane, dostaną pełny zwroty swoich kosztów – przyznaje członkini zarządu Polskiej Izby Turystyki.

Czy będzie druga fala?

Chwilowy kryzys, z perspektywy biur podróży, został zażegnany. Operatorzy informują jednak, że spada liczba rezerwacji, a klienci masowo odwołują wyjazdy. W sieci widać też setki ofert osób, które w ostatniej chwili chcą sprzedać wycieczkę zorganizowaną do Egiptu, Omanu czy Cypru. Spadło zainteresowanie całym regionem, do którego wlicza się również Turcja – ulubiony kierunek samolotowych wycieczek Polaków.

Czy oznacza to, że przedsiębiorców z branży turystycznej czeka druga fala kryzysu związanego pośrednio z wojną na Bliskim Wschodzie?

- To wszystko będzie rozłożone w czasie. Będziemy obserwowali różną reakcję branży – jedni stracą, inni zyskają. Gdy jeden kierunek traci, inny może go zastąpić, wykorzystać swoją szansę. Z pewnością branża będzie potrzebowała trochę czasu, żeby wrócić do pełnych obrotów – przyznaje Katarzyna Turosińska.

Nie widzi jednak w tym momencie paniki w branży. - Przedsiębiorcy skupiają się przede wszystkim na bezpiecznych powrotach swoich klientów i nie ma dziwnych ruchów czy zapowiedzi bankructw, nic takiego nie słyszę, a na pewno na zarządzie Polskiej Izby Turystyki byłoby to omawiane - dodaje.