"Nie przekonują mnie zapewnienia, że do antyeuropejskiego przesilenia w Polsce droga jest wciąż daleka. Liczy się trend i całkowita bezbronność prawicy wobec antyeuropejskiego resentymentu" - napisał.

Szymański uważa, że podobnie jak w Wielkiej Brytanii, polska prawica integrację europejską sprowadzała do funduszy unijnych. Kiedy natomiast pojawiły się złożone problemy, takie klimat, handel, konkurencja, migracja, politycy bywali zaskoczeni. "Nie do takiej Unii wchodziliśmy" - to coraz częściej pojawiające się hasło

Szymański o paradoksie

Konrad Szymański podkreśla pewien paradoks. Odrzucenie UE w Polsce narasta w momencie, gdy Bruksela zaczyna realizować postulaty zgłaszane od lat przez Warszawę, m.in. w polityce klimatycznej i migracyjnej. Kluczowy dla antyunijnego zwrotu stał się spór o praworządność. Ustawa dyscyplinująca sędziów z 2019 r. doprowadziła do zablokowania środków z Krajowego Plany Odbudowy. Polityk pisze, że prawica przykrywa własne błędy narracją o "oszustwie KE", tworząc "założycielski mit antyeuropejskiego resentymentu".

Reklama

"Stworzona w ten sposób z półprawd i kłamstw zasadnicza nieufność do Europy wymusza dryf całego PiS w ślepą uliczkę eurofobii. Niejako przy okazji, jeszcze niedawno marginalni politycy prawicy mogą dziś odgrywać wiodącą rolę w całym obozie" - napisał.

Reklama

Podkreśla także na rolę mediów i algorytmów. Prawicowy odbiorca - jak pisze - "nie ma szans, by uniknąć zwulgaryzowanej (…) antyeuropejskiej propagandy". Jego zdaniem dezinformacja dotyczy m.in. energii, migracji, transportu czy rolnictwa. Natomiast informacje o korzyściach z integracji - np. o tym, że 40 proc. wzrostu gospodarczego po 2004 r. wynika z rynku UE - nie przebijają się do wyborców z prawicowej bańki.

47 proc. wyborców PiS popiera polexit

Szymański pisze o tym,, że prawica utraciła zdolność do racjonalnej obrony członkostwa w UE, a radykalizacja elektoratu prowadzi do sytuacji, w której 47 proc. wyborców PiS popiera polexit. Przypomina to jego zdaniem zagrania brytyjskich torysów, którzy "igrali" z eurosceptycyzmem, aż stracili nad nim kontrolę.

Szymański uważa, że proces polityczny wymknął się spod kontroli. "Każdy proces polityczny związany z Europą (…) jest już dawno poza kontrolą" - pisze w felietonie na łamach "Rz". Zauważa, że nawet liderzy prawicy, którzy prywatnie rozumieją wagę członkostwa, muszą dziś podsycać antyunijne emocje.

Pesymistyczna prognoza

"Nie mam wątpliwości, że deklaracje te są szczere przynajmniej w przypadku Jarosława Kaczyńskiego czy Mateusza Morawieckiego, ale u wyborców prawicy powstaje w pełni uzasadnione pytanie o powody poparcia dla integracji, skoro jednocześnie słyszą, że Bruksela nas okrada, oszukuje, chce odebrać państwowość, anihilować naród, a Polski zasadniczo nie szanuje. Nawet chiński akrobata nie wytrzyma dłużej w takim rozkroku" - zaznaczył Szymański.

Autor kończy pesymistyczną prognozą, że jeśli stabilna demokracja brytyjska nie zdołała powstrzymać brexitu, to polska, bardziej spolaryzowana i podatna na emocje, może tym bardziej nie zdołać zatrzymać polexitu. Szymański był ministrem ds. europejskich w rządzie Mateusza Morawieckiego w latach 2020-2022.