"Jest wystarczająco dużo czasu i dowodów, by wycofać się z tej prowokacji i przeprosić" - ostrzega Lech Wałęsa na swojej stronie internetowej.

To reakcja byłego prezydenta na mającą ukazać się wkrótce książkę historyków IPN - Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. Ma ona zawierać dowody na to, że w latach 70. Wałęsa współpracował z SB jako agent o pseudonimie Bolek.

To ewenement, by książka, której nie można jeszcze przeczytać, wzbudzała takie emocje. Lech Wałęsa od kilku dni wytacza coraz cięższe działa.

"W związku z próbą uruchomienia paszkwila opartego na prowokacji SB, informuję sprawców z Prezydentem Kaczyńskim i P. Kurtyką na czele, że będę domagał się od każdego imiennie i solidarnie po milionie euro" - straszy były przywódca "Solidarności".

Były prezydent już wcześniej zapowiedział, że pozwie do sądu prezydenta Kaczyńskiego za to, że ten nazwał go w wywiadzie agentem "Bolkiem".

Według Wałęsy, "Lech Kaczyński jest zakompleksionym małym człowiekiem". "Są tacy ludzie w Polsce - Kaczyńscy, różni Zybertowicze - którzy zawsze będą w łajnie grzebać" - grzmiał wczoraj w TVN24.

Zdaniem byłego prezydenta, wszystkie działania wobec niego to "świadoma i przemyślana prowokacja godząca" w jego imię i zwycięstwo Solidarności.

"W tej chwili chodzi przede wszystkim o to, czy polskie życie publiczne będzie się opierało na zasadzie dostępu do prawdy, czy na mechanizmach w istocie cenzurujących tę prawdę" - powiedział tymczasem Jarosław Kaczyński. W ten sposób odniósł się do listu Wałęsy, w którym domaga się on przeprosin od prezydenta.