IPN: Europoseł PiS współpracował z bezpieką
Miał pomagać bezpiece w akcji przeciwko zachodnim dyplomatom. I choć europoseł PiS Marcin Libicki temu zaprzecza, to IPN twierdzi, że o jego współpracy z SB świadczą ujawnione właśnie akta sprawy o kryptonimie "Odra". "Sprawdzamy prawdziwość oświadczenia lustracyjnego pana posła" - mówi prokurator Anna Kraśnicka Wilczyńska z poznańskiego IPN. A to oznacza, że wkrótce ze swej przeszłości, Libicki będzie musiał się tłumaczyć przed sądem.
- Ustawa dezubekizacyjna PiS trafiła do kosza
- Libicki: nie donosiłem SB i chcę do Brukseli
- Nie da się uczciwie rozliczyć donosicieli SB
- Czarnecki ciągnie PiS do eurosceptyków
- Abp Muszyński: SB mnie zarejestrowała
- IPN zbada buty Sikorskiego
- Libicki: Polska polityka zagraniczna to pasmo sukcesów
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Co prawda, IPN może sprawę Libickiego umorzyć, ale wszystko wskazuje na to, że europosła czeka proces lustracyjny przed sądem. Bo, w październiku, Instytut znalazł w swoich zasobach akta sprawy o kryptonimie "Odra II", którą służby specjalne na początku lat 60. prowadziły przeciwko dyplomatom Wielkiej Brytanii i Kanady w Poznaniu. Dokumenty mają świadczyć o agenturalnej przeszłości. "Marcin Libicki jest imiennie wymieniony na liście kontaktów poufnych tej sprawy" - tłumaczy IPN.
Instytut nie po raz pierwszy zarzuca Libickiemu agenturalną przeszłość. Dokumenty na temat ewentualnej współpracy z SB Marcina Libickiego, IPN opublikował 19 listopada 2007 roku. Libicki miał być w 1966 r. "operacyjnie wykorzystywany" przez wywiad PRL. W 1981 r. odnotowano, że wywiad wykorzystywał Libickiego "z uwagi na posiadane kontakty w Radiu Wolna Europa". W publikowanych katalogach zachowały się też informacje na temat opozycyjnej działalności Libickiego.
Poseł komentując opublikowane wtedy dokumenty, stwierdził, że był zarejestrowany bez swojej wiedzy i zgody. Komentując najnowsze dokumenty w jego sprawie napisał w oświadczeniu dla prasy: "W czternastu tomach dotyczących wyżej wymienionej inwigilacji, które jak sądzę zawierają m.in. szczegółowe relacje agentów, nie ma żadnych innych śladów dotyczących mojej rzekomej działalności poza wymienieniem mojego nazwiska jako tzw. kontaktu poufnego" - pisze Libicki.
"Jeszcze raz podkreślam, że nigdy nie zobowiązywałem się do współpracy, a w aktach IPN nie ma żadnego mojego podpisu - odmówiłem podpisania nawet tzw. lojalki" - podsumował swe oświadczenie europarlamentarzysta.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!