Zbigniew Wassermann uważa, że zawieszenie prezydenckiego ochroniarza, pułkownika Olszowca, to szykana ze stony rządu. "Donald Tusk nie rezygnuje z żadnej okazji, żeby dołożyć i dokuczyć prezydentowi" - przekonywał w RMF.

Przypomniał, że kiedy szef rządu wybierał się na urlop do Włoch, to 1500 kilometrów pokonał sam. Donald Tusk powiedział, że rezygnuje z BOR. Nie miał ochrony i nie wywołało to żadnych komentarzy. Dlatego prezydent też powinien mieć wolność podejmowania decyzji - uważa Wassermann.

>>> Prezydent w konflikcie z BOR?

"Nie może być tak, żeby człowiek pełniący pierwszy urząd w państwie miał bez przerwy nakazywane, co mu wolno, a co nie. Gdzie może się udać, a gdzie nie może. Czy może lecieć, czym nie może i kogo ma mieć w swojej ochronie. To jest bycie pod ciągłym naciskiem, pod ciągłą presją. Jemu niczego nie wolno" - zauważa Zbigniew Wassermann.

Były koordynator ocenia, że ochrona prezydenta w Gruzji zachowała się tak, jak pozwalały na to warunki i gospodarze. I choć popełniła błędy, to prezydent powinien mieć wolność wyboru ochroniarza, któremu ufa.