"Nadal są jeszcze szanse na wydanie ciała Polaka zamordowanego przez talibów" - świadczył Zenon Kuchciak. Specjalny wysłannik MSZ do Pakistanu przez kilka godzin był przesłuchiwany przez komisję do spraw służb specjalnych, która bada czy rząd zrobił wszystko, by wyrwać inżyniera z rąk porywaczy.

Pytany, czy w zrobiono wszystko, co można było, by uratować inżyniera, Kuchciak odparł: "Strona polska - tak". Dodał, że nie jest upoważniony do oceny władz Pakistanu.

Nawaliło MSZ?

Szef speckomisji Jarosław Zieliński (PiS) powiedział, że po wysłuchaniu Kuchciaka zbliża się do poglądu, iż "polskie służby specjalne rzeczywiście dużo uczyniły w całej sprawie, natomiast gwałtownie maleje przekonanie, że polska dyplomacja zrobiła wszystko, co było możliwe".

Zieliński ocenił, że pojawiają się też wątpliwości co do skuteczności koordynacji działań. Jego zdaniem, także władze Pakistanu nie zrobiły wszystkiego. "Działania władz Pakistanu były niewspółmierne do oczekiwań" - oświadczył.

Najder za Kuchciaka

Zenon Kuchciak wrócił właśnie z Pakistanu, gdzie został wysłany przez resort spraw zagranicznych. Najpierw walczył o uratowania uprowadzone jesienią ubiegłego roku Polaka, potem starał się o odzyskanie jego ciała.

Teraz zastąpi go wiceszef MSZ Jacek Najder, który tydzień temu złożył zeznania przed komisją do spraw służb specjalnych. Wówczas członkowie stwierdzili, że służby podejmowały "sporo" wysiłków w celu uwolnienia porwanego inżyniera i były to wysiłki "podejmowane racjonalnie".

Polski inżynier został uprowadzony jesienią ubiegłego roku w Pakistanie. Za jego uwolnienie talibowie zażądali od władz w Islamabadzie zwolenienia z więzień swoich towarzyszy.

Nadal pozostaje niejasna rola władz Pakistanu. Z jednej strony zapewniał, że dołoży wszelkich starań, by uwolnić Polaka. Z drugiej pojawiły się głosy, że w ogóle nie negocjował z talibami.