Pierwszy dzień z rzecznikiem
Rząd ma wreszcie nowego rzecznika. Kogoś, kto nawet jeśli nie lubi, to powinien odbierać telefony od dziennikarzy. Można by odetchnąć z ulgą, że kończy się czas, kiedy w poszukiwaniu informacji natrafialiśmy najczęściej na pusty sygnał w komórce albo pocztę głosową. "Cześć, mówi X. Zostaw wiadomość". Można by, gdyby nie to, że pierwszy dzień z nowym rzecznikiem minął właśnie pod znakiem poczty głosowej.
- Paweł Graś jest już rzecznikiem rządu
- Graś nie ma na kim się wzorować
- Graś: Nie chcę być cenzorem
- Sellin: Po pierwsze nie kłamać
- Rzecznik Tuska ma być twarzą kryzysu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Z Marcinem Graczykiem podjęliśmy próby kontaktu z Pawłem Grasiem z samego rana. Obie komórki były wyłączone. Dziesiątki esemesów i nagrań na poczcie głosowej nie skutkowały. Ogarnął nas lekki niepokój, choć nowy rzecznik obiecał nam rozmowę w dniu powołania.
Może uda się go dorwać po konferencji prasowej w kancelarii premiera? Niestety, po kilku zdaniach z dziennikarzami musi pędzić do szefa. "I do wieczora nie znajdzie czasu, jest jeszcze poumawiany z kilkoma stacjami" - informuje pracownik Centrum Informacyjnego Rządu. Tyle że gazeta musi pójść do druku jeszcze przed wieczorem.
Ślemy kolejne esemesy. "Zadzwonię za 10 minut" - odzywa się wreszcie Paweł Graś. Mija 20. Już prawie deadline. W końcu w komórce wyświetla się nazwisko nowego rzecznika. "Już mogę, ale mam tylko chwilę" - zastrzega. A my mamy do deadline'u jeszcze mniej.
Pierwszy dzień w nowej pracy nigdy nie jest łatwy. Oby, inaczej niż w przysłowiu, były to tylko złe miłego początki.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!