"Pod koniec sierpnia zbierze się nowa rada nadzorcza TVP i ogłosi konkurs na nowy zarząd" - zapowiada szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejski. Przedstawiciele nowej koalicji we władzach mediów publicznych, czyli PiS i SLD, nie pozostawiają wątpliwości: ich pierwszym celem będzie pozbycie się obecnego szefa telewizji.

>>> Farfał odejdzie z TVP pod jednym warunkiem

Jednak żeby było to możliwe, najpierw nowa rada nadzorcza w ogóle musi zacząć działać. Kiedy to się stanie? Tego nie wiadomo. Swojego przedstawiciela w radzie nie wyznaczył na razie minister skarbu. Rzecznik resortu Maciej Wewiór deklaruje, że Aleksander Grad nie będzie zwlekał i szybko dokona wyboru. Jednak zdaniem Witolda Kołodziejskiego nowa rada może się zebrać nawet bez przedstawiciela Grada. Identyczną interpretację, choć tylko nieoficjalnie, przedstawia resort skarbu.

>>> "Nowe rady nadzorcze są bardzo kompetentne"

Nie zgadza się z tym Łukasz Moczydłowski, szef ustępującej rady nadzorczej TVP. W rozmowie z nami mówi, że rada nie może odbyć inauguracyjnego posiedzenia bez reprezentanta ministra skarbu, a więc jedynego właściciela TVP. Identyczne zdanie ma Piotr Farfał.

To oznacza, że bez przedstawiciela ministra rada nie będzie działać. Dlaczego? Bo według statutu TVP to szef poprzedniej rady zwołuje i prowadzi pierwsze posiedzenie nowej do momentu wyboru przez nią przewodniczącego. Po decyzji Grada Moczydłowski powinien je zwołać w ciągu miesiąca.

>>> Minister nie będzie blokował zmian w TVP

czytaj dalej


A jeśli tego nie zrobi? Kolejny krok należy wówczas do samego Farfała. Statut spółki przewiduje bowiem, że jeśli szef poprzedniej rady nie zwoła posiedzenia, kompetencja ta przechodzi w ręce zarządu TVP. A obecnie zarząd jest jednoosobowy i zasiada w nim właśnie Farfał.

A dziś p.o. prezesa TVP kwestionuje powołanie ośmiu członków rady nadzorczej. Powołuje się na protest LPR-owskiego członka KRRiT Lecha Haydukiewicza. Ten zarzuca Kołodziejskiemu, że o posiedzeniu, na którym wybrano nowe rady nadzorcze mediów publicznych, został nieprawidłowo poinformowany. I zapowiada protest.

>>> Układ PiS i SLD w mediach publicznych

Szef KRRiT Witold Kołodziejski przyznaje, że spodziewa się kłopotów proceduralnych i obstrukcji w rozpoczęciu działalności przez radę. "To dziecinada. Oni próbują używać wszystkich środków, które są możliwe. Ale udaje się to tylko wtedy, gdy mają wsparcie ministra Grada. A teraz musiałoby być to już otwarte wsparcie" - mówi nam Kołodziejski. I zapowiada, że jeżeli posiedzenie nowej rady nie zostanie zwołane przez starego przewodniczącego lub prezesa, zrobi to któryś z nowych członków.