Prezydent w ciągu dwóch dni brał udział w uroczystościach upamiętniających Powstanie Warszawskie. W niedzielę był bez wątpienia jedynym politykiem tak obleganym przez powstańców. Ci dziękowali mu za doprowadzenie do stworzenia Muzeum Powstania Warszawskiego.

Jednak sam prezydent ma do uroczystości rocznicowych sporo zastrzeżeń. "Wczorajsza formuła na Glorii Victis była bardzo oryginalna. Wypraszanie z pierwszego szeregu kombatantów, członków rady naczelnej Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej to coś, co mi się nie podobało" - powiedział w rozmowie z "Wydarzeniami" Polsatu. Jak tłumaczył, kombatantów wypraszali organizatorzy ze stołecznego ratusza.

>>> Prezydent: Powstanie dorosło do roli mitu

"Dajmy sobie spokój. Idę na mszę" - tak zarzuty te skomentowała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Ale to nie koniec zarzutów. Prezydent ma żal, że rocznica Powstania Warszawskiego stała się - jak to ujął - świętem urzędowym. Wytknął też partiom politycznym - poza PiS - że nie złożyły wieńców pod pomnikiem Gloria Victis.

Tymczasem poseł PO Andrzej Halicki tłumaczył, że to właśnie przewidywała umowa Kancelarii Prezydenta z ratuszem. "Myśmy się zastosowali do tego porozumienia" - dodał.

Zgrzytów było więcej

>>> Buzek wybuczany, "Sto lat" dla prezydenta

W czasie sobotnich uroczystości na Powązkach część zgromadzonych wybuczała m.in. marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, premiera Donalda Tuska i prezydent stolicy Hannę Gronkiewicz-Waltz. Stało się tak mimo apeli tak kombatantów, jak prezydenta Lecha Kaczyńskiego, o powstrzymanie się od politycznych manifestacji.