Michalewicz, był jednym z kandydatów opozycji w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich, po demonstracji opozycji 19 grudnia trafił do aresztu śledczego KGB w Mińsku. Tak jak większości kandydatów opozycji, postawiono mu zarzuty organizacji masowych zamieszek i udziału w nich. Zwolniono go w zamian za zobowiązanie, że nie wyjedzie z kraju. Mimo to w marcu potajemnie opuścił Białoruś i uzyskał azyl polityczny w Czechach.

"Obecnie widzę najlepszą szansę na zjednoczenie się białoruskiej opozycji i zbudowanie poparcia społeczeństwa dla tej opozycji" - powiedział w rozmowie z PAP Michalewicz.

Przyznał, że represje ze strony białoruskich władz wymierzone w osoby sprzeciwiające się reżimowi Łukaszenki "nie tworzą siły opozycji". Ale trzeba pamiętać - mówił - że opozycja jest silna wsparciem społeczeństwa, które jest tak duże, jak nigdy dotąd. Nie ukrywał, że sytuacja na Białorusi jest trudna, ale to - jego zdaniem - nie znaczy, że nie ma szans na wygranie z Łukaszenką.

Odnosząc się do obecnej sytuacji gospodarczej na Białorusi, Michalewicz powiedział, że Łukaszenka będzie potrzebował więcej pieniędzy niż 3 mld dolarów pożyczki od Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej, by ustabilizować sytuację w kraju. Dlatego - jak przewiduje - będzie chciał rozmawiać z Unią Europejską na temat kolejnych kredytów, a jako karty przetargowe potraktuje więźniów politycznych. Według niego, jest to kwestią czasu.

Michalewicz przyznał, że obecnie częściej przebywa w Warszawie, niż w Pradze, gdzie współpracuje głównie z organizacjami pozarządowymi wspomagającymi społeczeństwo białoruskie. Tęskni za swoim krajem i chciałby do niego wrócić w ciągu najbliższego roku. "Nie chcę czuć się emigrantem" - mówił.

Podkreśliła, że traktuje swój pobyt za granicą jak delegację. Odwiedził, już kilka europejskich stolic, gdzie o sytuacji na Białorusi rozmawiał m.in. z politykami, przedstawicielami organizacji pozarządowych, dziennikarzami. Planuje także wyjazd m.in. do USA. Jak mówił, ważne jest by mówić głośno o tym co dzieje się na Białorusi i by ludzie w innych krajach byli świadomi tego, do czego zdolny jest Łukaszenka.