"Cała siódemka została wypuszczona w mieście Arsal (w dolinie Bekaa), są zdrowi" - poinformował pragnący zachować anonimowość funkcjonariusz.

Estończycy zostali zabrani do ambasady Francji w Bejrucie, gdzie trwają przygotowania do odesłania ich do domu, dokąd wrócą specjalnym samolotem.

Źródła w libijskich służbach bezpieczeństwa poinformowały, że Estończycy zostali uwolnienie w wyniku negocjacji. Nie podały jednak szczegółów i nie wiadomo, czy zapłacono okup.

Również estońskie MSZ potwierdziło, że podczas uwalniania rowerzystów nie użyto przemocy.

W kwietniu libańskie władze oskarżyły 11 ludzi, z których czterech jest wciąż na wolności, o to że grożąc bronią uprowadzili turystów a następnie ostrzelali patrol sił bezpieczeństwa, który ich ścigał. Policja poinformowała wówczas, że główny podejrzany oraz oficer wywiadu zginęli w strzelaninie do której doszło w przygranicznej wsi Madżdal Andżar.

Region, w którym zostali porwani Estończycy jest znany z wysokiej przestępczości.

Rowerzyści, wszyscy w wieku około trzydziestu lat, zostali uprowadzeni 23 marca w mieście Zahla w dolinie Bekaa w środkowym Libanie, tuż po wjechaniu na terytorium tego państwa z Syrii.


Źródło w libańskich siłach bezpieczeństwa informowało wówczas, że całą siódemkę porwali zamaskowani napastnicy poruszający się czarnym mercedesem i dwoma innymi samochodami w białym kolorze.

W dwóch wiadomościach opublikowanych na libańskich stronach internetowych nieznana szerzej grupa Haraket El Nahda Wal Islah (Ruch odnowy i reformy) przyznała się do porwania i zażądała okupu. Nie wiadomo czy porywacze działali z pobudek politycznych.

20 kwietnia na portalu YouTube ukazało się nagranie, w którym uprowadzeni proszą przywódców Libanu, Jordanii, Arabii Saudyjskiej i Francji o pomoc w powrocie do domu.