Stany Zjednoczone oskarżyły w poniedziałek syryjską armię o barbarzyństwo po kolejnych przypadkach brutalnego tłumienia demonstracji w Syrii. Departament Stanu powtórzył także stanowisko, że syryjski prezydent Baszar el-Asad stracił legitymację do rządzenia. Departament Stanu nawiązał do śmierci 12-letniego Talhata Dalata, który - według organizacji praw człowieka - zmarł w sobotę od postrzału zadanego mu przez policjanta w czasie demonstracji.

Reklama

"Postępowanie służb bezpieczeństwa, w szczególności jeśli chodzi o przypadki barbarzyńskiego strzelania do ludzi, aresztowania na wielką skalę młodych mężczyzn i chłopców, tortury i inne przypadki naruszania podstawowych praw człowieka, jest karygodne" - głosi komunikat rzeczniczki Departamentu Stanu Victorii Nuland. W oświadczeniu napisano, że prezydent Asad "jest przyczyną braku stabilności w Syrii, a nie kluczem do ustabilizowania sytuacji" i szef państwa "musi zrozumieć, że nie jest niezastąpiony". Departament Stanu dodał, że osoby "odpowiedzialne za zbrodnie muszą ponieść karę".

Oświadczenie powtarza opinię szefowej amerykańskiej dyplomacji Hillary Clinton, według której Asad "stracił legitymację" do rządzenia. W Syrii od połowy marca odbywają się niemal codzienne demonstracje, których uczestnicy domagają się reform demokratycznych i ustąpienia Asada. Obrońcy praw człowieka twierdzą, że w wyniku interwencji służb bezpieczeństwa zginęło do tej pory prawie 1,5 tys. ludzi.

Syryjskie media poinformowały, że rząd w Damaszku przyjął projekt ustawy zezwalającej na system wielopartyjny. Jednocześnie w mieście Hims, na zachodzie Syrii, w ostatnich dniach rozlokowano czołgi. W ciągu dziesięciu dni zginęło tam ok. 15 ludzi.